Wszystkim chętnym przedstawiam tekst, który muszę zaliczyć na logopedii. Podobno ćwiczy się tym dykcję i oddychanie
„Na skrzydÅ‚opiórach dzioboptaka”
Wielmożny Panie i mój najosobliwszej osobowości Dobrodzieju!
Nie jestem ja skrzydłopiórem dzioboptaka, ażebym wzbiwszy się orłoszybim strzałopędem w górogmachy hojnobujnej imaginacji, podobał Wielmożnemu Panu Dobrodziejowi wzdłuż mojego chęciomiaru z wdzięcznobrzęcznie miodosłodkich miłogłosów pstrokwiecistej cudowody literackobukietniczy uwić kwiatosnop.
Ale niepodobne wonnopuchy niech się zdobywają opuchliwą fantazjomachiną nawiedzeni kłamcobrechy, czyli poetyści wierszorymce, którzy sadząc się z uchadoraźną kadencyją, nieustannie jak zrazy w tyglorynku usadzą Wielmożnemu Panu Dobrodziejowi niechybnie coś wielkiego.
Wolę w zaciszu Kołoryja, przesyłając Wielmożnemu Panu Dobrodziejowi moje najniższe kiwokłony i skrobonogi, choć grubopłaską, lecz prostoszczerą chęć moją sercowędność pocztogonem zakorespondować oraz oświadczyć nasze powszechne szczerogłoski, ażeby Wielmożny Pan Dobrodziej terażniejszego tańcoczasu z dostojnie obraną sobie małżonką podług swoich miłosnych sercopuków księżoślubnym wężoguzłem był połączony i abyście syna powinszować mogli i jednym hałasokrzykiem zawołać:
Daj boże, aby ten wrzeszczopyski synaliska, odudlawszy siÄ™ po samo gardÅ‚odziurki cnót macierzyÅ„skich, wystrzeliÅ‚ w przyszÅ‚oczasie dylongowatym Goliatom wczeÅ›nie na postrach nieprzyjacielskich wrogów naszej ukochanej tatuÅ„szczyzny – i aby ten krasnopyski byÅ‚ mÄ…drogÅ‚owy, dobroduszny, zlotoczuÅ‚y, Å›miaÅ‚obitny, hojnodawczy, a ażeby miaÅ‚ zaszczytny zaszczyt zaszczycać siÄ™ na szczycie zaszczytnych Polaków, przy którym to zaszczycie, dobrym bycie i apetycie zostajÄ… najniższym sÅ‚użkosÅ‚użnokiem.
Brak podobnych wpisów



21 kwietnia 2010 o 14:13
Dobre
Coś na kształt reklamy IKEA, tylko tam akcent jest położony na ortografię
21 kwietnia 2010 o 15:24
Koleżanka polonistka dobry pomysł ma!
Samo wypowiedzenie tekstu jest wyzwaniem, natomiast…
Gdyby tak recytować wiersz w jakimś (niewolnym) tempie?
Z metronomem?
Niejeden obcokrajowiec doznałby wstrząsu fonetycznego
Hihi!
21 kwietnia 2010 o 16:23
Niezłe, połamałem sobie język kilka razy
6 maja 2010 o 14:44
Witam jestem nowym użytkownikiem tego bloga,ale jak czytałem to co pani tutaj napisała wiele razy połamałem sobie język.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
13 maja 2010 o 20:16
To nie tylko świetne ćwiczenie na dykcję, ale i na słownictwo i słowotwórstwo! Przy okazji pokazuje przewagę języka polskiego nad innymi pod tym względem. Takich słów nigdy żaden automatyczny tłumacz nie ugryzie.