Artykuł napisany przez

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów…

16 komentarzy

Strona 1 z 1
  1. Ania Sz.
    Ania Sz. z | | Odpowiedz

    Ale czy z podanych przez Ciebie znaczeń nie wynika, że można równie dobrze wejść do tramwaju? – przekraczając granicę „obszaru” jakim jest wagon, stając się członkiem grupy korzystającej z komunikacji miejskiej (i częścią układu ciał poruszających się razem z pojazdem), zdobywszy terytorium tramwajowej podłogi, rozpoczynając „inną fazę ruchu” – bo już nie przebieram nogami, tylko kółka pracują… że już się nie wspomni o wspinaniu się na schodki do wagonu 😉

    Oby ten rok był jeszcze lepszy!

  2. Małgo
    Małgo z | | Odpowiedz

    Weszłabym, gdybym nie zamierzała jechać – korzystać z kursu. Tak to widzę, chociaż nie jest to podparte jakąś zasadą 🙂

  3. AJ
    AJ z | | Odpowiedz

    Moim zdaniem pytanie niekoniecznie jest sensowne, ale to nie mój blog, natomiast przede wszystkim jest nieprecyzyjne. Gdyby się zastanowić, o co właściwie pyta „Pan Tadeusz”, może nie trzeba by było walczyć ze słownikami. Że można wejść do autobusu czy tramwaju, pokazuje sama przytoczona tu definicja słowa „wsiąść”.

  4. GregorioW
    GregorioW z | | Odpowiedz

    Dobry wieczór!

    @AJ No tak: jak wchodzimy do środka lokomocji, to do niego wsiadamy. Czyli – tak jak pisze Małgo – w muzeum wejdziemy do stacjonarnego tramwaju, bo on nas nigdzie nie przemieści. Stojąc w muzeum, nie jest już środkiem lokomocji. I ja się pod Małgo podpiszę: chcąc być przewiezionym z miejsca na miejsce, wsiadłbym do tramwaju. Chcąc obejrzeć eksponat, wszedłbym do niego. Dopóki nie znajdziemy żadnych kłopotliwych przykładów, wydaje się proste.

    Podoba mi się ta nieznaczna różnica 😉

    Pozdrawiam!

    GregorioW

  5. JanW
    JanW z | | Odpowiedz

    W godzinach szczytu, nie chodzimy i nie wsiadamy, tylko wciskamy się.

  6. Jakub Milczarek
    Jakub Milczarek z | | Odpowiedz

    To ja podzielę się z Tobą i Twoimi czytelnikami ciekawostką związaną z tematem 🙂
    U nas w Łodzi, starzy Łodzianie używają jeszcze przy wysiadaniu/wychodzeniu specjalnej formy „schodzę”.
    Dzięki temu można czasem usłyszeć piękny stary łodzianizm, w momencie kiedy tramwaj dojeżdża do przystanku: „Przepraszam bardzo, czy Pan schodzi?”

    1. Kurczak
      Kurczak z | | Odpowiedz

      Przytoczone pytanie przypomniało mi zabawną sytuację, której ostatnio byłem świadkiem. Pewna pani koło sześćdziesiątki została w tramwaju rozpoznana przez listonosza, który miał dla niej list. Pech chciał, że pani zamierzała wysiąść na najbliższym przystanku, listonosz stwierdził więc ze smutkiem, że będzie musiał pofatygować się do skrzynki. Gdy tramwaj się zatrzymał pani, już na schodkach, postanowiła jednak dopytać – list do niej, czy może do syna? Interesująca była reakcja innej pani w podobnym wieku, która zamierzała do tramwaju wsiąść: „A pani to rozmawia, czy wysiada, ty głupa babo?”.
      Cóż, głupim babom też się szacunek należy 🙂

    2. Piotr
      Piotr z | | Odpowiedz

      Szczerze powiem, że jestem rodowitym łodzianinem (lub też Łodzianinem – w odniesieniu do województwa) i nigdy nie słyszałem owego „schodzenia”, a dodam, że mam za sobą ponaddziesięcioletnią karierę podróżowania łódzkim transportem zbiorowym. 🙂

      Odnosząc się do wchodzenia / wsiadania: Osobiście rozumiem to w sposób następujący:

      wsiadać – wchodzić z zamiarem podróżowania

      Postaram się zobrazować to przy pomocy tej oto krótkiej historyjki:

      Można sobie wyobrazić, że na zajezdni stoją autobusy, w których pracuje ekipa sprzątająca. Pan sprzątacz wchodzi do autobusu (który z definicji nadal pozostaje środkiem lokomocji, ale w chwili obecnej, dla niego konkretnie tym środkiem lokomocji nie jest), wyciera podłogę, odkleja gumę spod krzeseł, dezynfekuje poręcze, a następnie wychodzi z autobusu. Poniższą serię czynności ów sprzątacz powtarza 20 razy. Wybija godzina 5:00. Zmęczony wychodzi z zajezdni, siada na przystanku, czeka na wymarzony autobus do domu. Pojazd nadjeżdża, pan sprzątacz wsiada. W czasie, kiedy on wraca do domu, większość robotników zmierza właśnie do swoich zakładów pracy. Autobus jest pełny. Jedni wsiadają, inni wysiadają. Ów sprzątacz, nie znalazłszy miejsca siedzącego, stoi ledwie trzymając się na nogach. Ciężko tu mówić o staniu, gdyż równie dobrze mógłby zwolnić wszystkie mięśnie i utrzymywać się w pionie tylko dzięki sile autobusowego tłumu, która jak na złość nie pozwoli mu upaść i zasnąć. Po trzydziestominotuwym letargu, zza rogu wyłania się upragniona krańcówka, sprzątacz wysiada, a za nim wylewa się z autobusu tłum robotników. Kiedy ogląda się do tyłu, kątem oka dostrzega jeszcze kierowcę, który niespiesznie wychodzi z kabiny z papierosem w dłoni. Sprzątacz oddala się niespiesznie, otwiera drzwi, zdejmuje buty. Po serii koniecznych czynności zanurza się w miękkiej pościeli i zapada w zasłużony sen. 🙂

      Podsumowując definicja słownikowa jest OK, a to, że do autobusu nadal można wejść, nie ulega wątpliwości. 🙂

  7. Joanna
    Joanna z | | Odpowiedz

    „Wejść do…” i „wyść z…” mogą być rusycyzmami:
    войти в трамвай, выйти из трамвая.

    Polakom często myśli się ta fraza i próbują po rosyjsku powiedzieć „wsiąść do tramwaju”, „wysiąść z tramwaju”, ale po rosyjsku jest to niepoprawna forma.

  8. Halix
    Halix z | | Odpowiedz

    Hm ciekawe, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Anglicy mają z tym łatwiej z tym swoim „get” 🙂

  9. KARARZYNA
    KARARZYNA z | | Odpowiedz

    Zostałam wielokrotnie zbesztana w tramwaju , metrze ,autobusie . I to gdzie ? W stolicy. Starsze pokolenie warszawiaków używa „wchodzić ” i „wychodzić” z pojazdu . Moje zdziwienie pewien starszy pan skomentował : „życzy mi pani żebym tu wykorkował ?”

  10. mb
    mb z | | Odpowiedz

    Wchodzimy np. do pokoju lub domu, co wiąże się wyjściem z jednej przestrzeni i wejściem do drugiej. Tak samo więc możemy wejść to tramwaju, który jest również wydzieloną powierzchnią. Co zresztą sugeruje słownik. Owszem wsiadanie jest bardziej „lokomocyjne”, ale z racji nie małej przestrzeni tramwaju, nie widzę nic dziwnego w tym, by tam wchodzić.

  11. bialy_bez
    bialy_bez z | | Odpowiedz

    „Wsiąść do pociągu byyylejakiego” 🙂

  12. Marysia
    Marysia z | | Odpowiedz

    Zgadzam z się wypowiedzią @mb 🙂

  13. M
    M z | | Odpowiedz

    wsiadamy, kiedy się przemieszczamy. nie wsiadamy do domu i nie wchodzimy na konia!!!!!!!! ratunku. po co komplikować, wchodzenie do autobusu jest pretensjonalne! a wzięło się z obawy, że ktoś, kto wysiada nie chce wysiadać, bo się nieźle trzyma, a wysiadanie kojarzy się z „wysiadaniem systemu’ i tak z niewinnego żartu ” nie wysiadam, wychodzę!” wziął się ten koszmarny błąd! ja wysiadam…..

Prosimy o komentarz z Twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Napisz odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
Olala…trutututu… – czyli Gessler style!

Zamknij