• o tym i owym 30.12.2009

    „Blogasek” o języku w internecie aż prosi się o napisanie czegoś o FaceBooku. Jak wszyscy wiedzą, mamy tam wiele języków do wyboru, w tym język polski. Czy jednak do końca? Zapewne każdy użytkownik tegoż serwisu zauważył jak komiczne potrafią być czasem tłumaczenia.

    Oto moje ulubione:

    • Magdalena Bród commented on her zdjęcie,
    • Anqa D***** posted animacja for you,
    • Tomek Z*** commented on Monika B******’s wpis,
    • Magdalena napisała na Tablica Sandra J******,
    • Skorzystaj z narzędzia importer kontaktów, aby wyszukać znajomych, o których nie wiedziałeśaś [sic!], że są na Facebooku,
    • Używaj Facebooka na swoim telefonu komórkowego, aby łączyć się ze znajomymi w drodze.

    Jakie są wasze „perełki”?

    Właściwie, poza takimi incydentami jest po prostu tak, że powiadomienia są albo po polsku albo po angielsku. W takim razie po co wybierać sobie język? a co z ludźmi, którzy kompletnie angielskiego nie znają? Przecież nie muszą, bo wybrali sobie podczas rejestracji język polski.

    I tu pojawia się pytanie do ludzi „w temacie”. Kto tłumaczy FaceBooka? Czy są to konkretni ludzie, czy może jednak translator google’a?

    Brak podobnych wpisów

    Autor: Magdalena Bród @ 08:16

    Tagi:

  • 26 Odpowiedzi

    WP_Modern_Notepad
    • mrtom napisał:

      Dlatego jak kiedyś testowałem FB, to używałem go po angielsku. W końcu zrezygnowałem z korzystania z niego, bo jakoś nie mogę go „ogarnąć”. Może jeszcze kiedyś ponownie tam wrócę…

    • ruiz napisał:

      Jeden problem z tłumaczeniem stron pisanych z początku pod anglojęzycznych użytkowników jest taki, że w angielskim są tylko dwa przypadki. Jeśli nawet potem, w trakcie rozwoju serwisu, pojawia się plik językowy, to ma on format klucz => wartość, przykładowo dla angielskiego w PHP to będzie:

      $m = array(
      'animation' => 'animation',
      'image' => 'photography',
      'added' => 'has been added',
      'removed' => has been removed'
      );

      Na takim pliku można sobie zbudować po angielsku dowolne komunikaty i zawsze mają sens („animation has been added”, „photography has been removed”).

      Co innego, gdy te same klucze dostaną wartości po polsku – a muszą to być te same, bo zazwyczaj wywołania w stylu


      są wpisane na sztywno w program. Po polsku dostaniemy więc „animacja został dodany” albo „zdjęcie została usunięta”. Idealnie nie będzie nigdy, co zresztą widać na stronach próbujących być wielojęzykowymi.

      Jednym wyjściem jest przygotowanie oddzielnych komunikatów językowych dla każdego kontekstu (wtedy mamy klucze w rodzaju ‚animation_added’, ‚image_added’ itd.), z tym że ciągle może to nie wyczerpywać wszystkich kontekstów dla każdego możliwego języka. A tymczasem, plik językowy rośnie. W PHP, w którym napisany jest Facebook, taki plik musi być przynajmniej na chwilę wgrany do pamięci, a to odpowiednio ją zapycha w przypadku, gdy strony są dynamiczne generowane, a nie serwowane z cache’u (a to podejrzewam większość Facebooka, na pewno wszystkie strumienie aktywności). Niemniej, to jest rozwiązanie częściej stosowane, na Facebooku, sądząc po tych przykładach, stosowane nie jest.

      Innym wyjściem jest uzależnienie komunikatu interfejsu od kontekstu. Reguły stosowania przypadków są dla każdego języka inne, a więc, jeśli chcemy mieć w pliku językowym klucze ‚animation’, ‚image’ i ‚added’, zostajemy po polsku z czymś w stylu:

      $m = array(
      'animation' => '[[rodzaj:żeński]]animacja',
      'image' => '[[rodzaj:nijaki]]zdjęcie',
      'added' => '{{rodzaj:został dodany|została dodana|zostały dodane}}'
      );

      (A do tego interpreter, który rodzaj jest który w kolejności w polskim.)

      I teraz robimy wygibas w postaci uzależnienia kontekstu jednego komunikatu interfejsu od drugiego (a więc nie można już po prostu zwrócić wartości dla zadanego klucza, trzeba ją jeszcze za każdym razem dynamicznie sparsować ze względu na kontekst). Niezbyt to eleganckie, niezbyt wydajne.

      Odpowiadając na pytanie, bo trochę popłynąłem: Facebooka z pewnością tłumaczą ludzie, ograniczeni tym, o czym wyżej napisałem. Problemem wielu aplikacji FOSS (free and open source) – choć Facebook do nich nie należy, ale to dobrze rysuje problem – jest fakt nieaktualności lub niekompletności plików językowych, często też powstają one jako ostatnie, gdy jest już gotowa stabilna wersja i nie inaczej jest z Facebookiem. Koordynować tłumaczy kilkudziesięciu języków przy stale rozwijającej się aplikacji, jaką jest Facebook, to zadanie nie lada. Jest problem, jak ich zatrudniać, żeby nie przepłacać (mają być na bieżąco, po 10 min. dziennie, a płacić im za godzinę na przykład?). Jest problem z tym, że tłumaczenia polskie często brzmią angielskawo, kserując składnię oryginału. Jest problem z tym, że Facebook jest duży, a tłumaczom może nie chcieć się wgryzać we wszystkie konteksty. Jest problem, bo nawet, jak się tłumacz wgryzie we wszystkie konteksty, to developer potem bierze dany komunikat interfejsu, wkłada w nowy kontekst i już brzmi to drewniano. I nie jest to absolutnie wina tego, że ludzie są niekompetentni. To jest po prostu niełatwa robota. Dużo kompromisów, o wielu rzeczach trzeba pomyśleć odpowiednio wcześnie, bo się można obudzić z ręką w nocniku. Facebook, pisany wpierw w języku angielskim, z jego prostą deklinacją, ma teraz problem.

      No i, oczywiście, ilekroć nie ma komunikatu w danym języku, zastępowany on jest domyślnym, czyli angielskim, stąd te polsko-angielskie mikstury.

      Ciekawe, czy mi WordPress kod popsuje.

      PS. Czy czcionka w polu komentarza mogłaby być ciut większa?

    • ruiz napisał:

      Popsuł. Raz jeszcze, wywołania w stylu:

      print $m['animation'].' '.$m['added'];

    • Magdalena Bród napisał:

      Wow, ruiz, jestem pod wrażeniem :) Dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź :)

      A co do rozmiaru czcionki, to nikt wcześniej nie zwrócił mi na to uwagi, jeśli uważasz, że jest za mała, to powiększę :)

      @Tomku, FB wcale nie jest taki nie do ogarnięcia, zatem polecam się przekonać :)

    • eRIZ napisał:

      Mhmm, nie sprawdzałem, ale jeśli np. niemiecki FB ma poprawne tłumaczenia, to można by się spierać z teorią tłumaczeń wpisanych na sztywno. ;)

    • Magdalena Bród napisał:

      To ja się spytam kuzynki z Niemiec o ich poprawność fejsbukową :)

    • olgacecylia napisał:

      Rozwijając myśl rulza dodałabym, że najprawdopodobniej tłumacz dostaje same polecenia i hasła: animation, image, added – i później programista to wrzuca.

      Rozwiązaniem byłoby tłumaczenie każdego komunikatu osobno (co z przyczyn technicznych wymagałoby sporych zmian w kodzie) albo kombinowanie (zamiast „zdjęcie została dodana” mogłoby być „dodano zdjęcie”).

      W języku angielskim nie tylko są dwa przypadki zamiast naszych siedmiu (w niemieckim cztery :) ), ale i czasowniki nie odmieniają się przez rodzaje.

      Nie mam Facebooka. Jestem szczęśliwa.

    • olgacecylia napisał:

      Przepraszam, zrobiłam błąd w nicku – myśl ruiza, oczywiście.

    • Maciej Łebkowski napisał:

      Tłumaczenie facebooka jest relizowane przez… Użytkowników. ;-) Jest aplikacja do translacji — trzeba poszukać, nie mam linka pod ręką.

      BTW, literki w formularzu komentowania są jasnoszare… może by je tak na czarno pomalować?

    • Magdalena Bród napisał:

      @Macieju, próbowałam to zrobić, tak, jak zwiększyć czcionkę, ale okazuje się, że jednak jestem w tej kwestii debilem.
      Mam taki kod:

      #commentform textarea {
      width:450px;
      }

      Wydawało mi się, że wystarczyło zrobić coś takiego:

      #commentform textarea {
      width:450px;
      font-size:100em;
      font-color:#000000;
      }

      Jednak nie…

    • Magdalena Bród napisał:

      Zmieniłam kolor na czarny – dzięki godlark.
      Teraz już chyba nie trzeba zmieniać rozmiaru :)

    • mrtom napisał:

      wypowiedzi @ruiza oraz @olgicecyclii zainspirowały mnie do popełnienia dzisiejszego wpisu – słów kilka o angielskich przypadkach (i to wcale nie o dwóch ;) )

    • Magdalena Bród napisał:

      o, to idę poczytać :)

    • olgacecylia napisał:

      MrTom, ale dlaczego piszesz nicki z @?

    • mrtom napisał:

      … bo to ładne jest ;)

    • Magdalena Bród napisał:

      @Olgocecylio, tak się generalnie przyjęło w blogosferze przecież :)

    • AJ napisał:

      @Magdalena Bród

      Przyjęło się ale do oznaczenia osoby, której się odpowiada, jak powyżej.

    • AJ napisał:

      Oczywiście przed „ale” powinien być przecinek.

    • Magdalena Bród napisał:

      @AJ, wiem, stąd też emotikon

    • olgacecylia napisał:

      Magdaleno Bród, ja znam ten zapis, ale w tym kontekście jest kompletnie nieuzasadniony…

    • Magdalena Bród napisał:

      Wystarczy Magdo, Magdaleno itp :) w którym kontekście? moim czy mrtoma?

    • mrtom napisał:

      widzę, że mój zabieg typograficzny wywołał nie lada zamęt ;) zainteresowanym zdradzę, że użyłem @ tylko po to, aby uwydatnić pseudonimy osób, o których mówię. Jednocześnie głęboko wierzę, że nikogo nie obraziłem swoim jakże niestandardowym działaniem… ;)

    • olgacecylia napisał:

      MrToma. I jego argument przypomina mi kogoś, kto się kiedyś tłumaczył z użycia apostrofu: „bo jak napiszę Kag’a, to każdy będzie wiedział, jak brzmi to imię!”.

      Nie obrażasz mnie błędami. Obrażasz siebie.

    • Magdalena Bród napisał:

      Mocne słowa. Moim zdaniem nikt tu nikogo nie obraża, siebie też nie.

    • mrtom napisał:

      Olgo Cecylio! Rozumiem, że dla Wielkiej Inkwizycji dopuszczalne jest użycie „@” tylko przy apostrofie do danej osoby, a ja popełniłem naganny błąd. Niemniej chciałbym zwrócić uwagę, że zastosowanie „małpy” tylko wtedy, gdy się do kogoś bezpośrednio zwracamy jest jedynie kwestią umowną, ponieważ „@” pochodzi od angielskiego „at”, którego znaczenie ma się nijak do funkcji wołacza.

    • mrtom napisał:

      Jeszcze jedna uwaga – zastosowanie apostrofu jest usankcjonowane regułami ortografii, a użycie „@” nie.

    A co Ty sądzisz na ten temat? Wypowiedz się. Będę wdzięczna! :)

Polecamy:

RSS


Prenumeruj blog

Najpopularniejsze

Blog na FaceBooku

Ostatnie komentarze

  • Karolina.jaCzytałam kiedyś o badaniach mających sprawdzić jak trudne są różne języki. Sprawdzane to było na...
  • lukJa byłem w Austrii i Włoszech w tym roku, w Austrii sytuacja wygląda dość “normalnie”,...
  • Magdalena Bród@jb, uważam tak tylko dlatego, że Niemcy, wraz z językiem niemieckim, są w takich miejscach...