Język polski – błędy językowe – zagwozdki polonistyczne

Konkurs na blog roku

Blog Dylematy filolożki wystartował w konkursie na blog roku w kategorii profesjonalne.
Jeśli uważacie, że zasługuje na ten tytuł, [important]proszę Was o wysłanie SMS-a o treści B00182 (to są zera) pod numer 7122.[/important]
Z każdego numeru można zagłosować tylko raz na jeden blog, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by głosować też na inne.
Całkowity dochód z SMS-sów będzie przeznaczony na cele charytatywne, więc te 1,23 zł się nie zmarnuje :)

Ważne, aby ten blog dostał się do dziesiątki najwyżej ocenionych, wtedy przejdzie do eliminacji jurorki.
Z góry bardzo serdecznie dziękuję!

Podobne wpisy:

  1. Blog roku – głosowanie
  2. Blog day 2009
  3. Podsumowanie roku 2008
  4. Blog Day 2008
  5. Podsumowanie roku 2009

14 odpowiedzi do wpisu: “Konkurs na blog roku”

  1. Prawda pisze:

    Jak mi Pani pomoże to i wyślę SMSa :)

    Można język połamać i głową w ścianę walić.

    Co oznaczają te zwroty? Merchandise i franchise.

    Jako ciekawostkę, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na to, że w naszym języku definicję „franchise” mamy. Definiowaną jako „franczyza”, albo „franszyza” – dwa bardzo podobne słówka ale znaczenia zgoła inne.
    Natomiast w jęz. angielskim prawie każdy kto mówi o „franchise” ma na myśli gadżety związane z jaką postacią czy filmem. Słyszymy to na okrągło. Np. „Batman franchise” oznacza nic innego jak zbiór czapeczek, kubków, koszulek czy długopisów z logo Batmana. To takie gadżety sprzedawane lub rozdawane by rozreklamować nowy film. Ale – co ciekawe – w jęz. polskim nie sposób znaleźć tłumaczenia słowa „franchise” jako „zbiór gadżetów nawiązujących do…”. Po prostu go nie ma. Nie istnieje.
    A w tym punkcie nasuwa się kolejne pytanie. Czym jest bowiem „merchandise”? Bo toz nacznie bardziej kojarzy nam się z gadżetami, a przecież za granicą używają w tym znaczeniu słowa „franchise”? Gubię się w tym totalnie. Można prosić o zerknięcie okiem na ten problem?

  2. mrtom pisze:

    Oj kolego nieźle Ci się coś pokręciło… skąd pomysł, że angielskie franchise nie oznacza naszej franczyzy? Zamiast pisać bzdury zajrzyj do słownika. Mam prośbę, podaj źródło, w którym franchise znaczy zbiór gadżetów, bo mnie zaintrygowała Twoja wypowiedź.
    Ostatnia sprawa, nie wiem przez kogo rozumiesz nas, pisząc:

    zzym jest bowiem ?merchandise?? Bo toz nacznie bardziej kojarzy nam się z gadżetami, a przecież za granicą używają w tym znaczeniu słowa ?franchise??

    Wskaż mi choć jedną osobę, której merchandise kojarzy się z gadżetami.. i proszę o przykład używania tego słowo gdziekolwiek zagranicą w znaczeniu ‘franchise’…

  3. Prawda pisze:

    Słuchaj no. Słysząc wypowiedzi ludzi można prosto dojść do wniosku o czym oni mówią, co chcą przekazać wypowiadając słowo „franchise”. Co mają na myśli.
    Jest tego cała masa. Kategoria filmu i gier komputerowych na przykład.
    Weź POSŁUCHAJ wywiadów w tym temacie to zauważysz sam.
    I właśnie stąd ten pomysł. Bo znaleźć w słowniku dane słówko i walnąć z niego definicję to też potrafię. Tylko właśnie cały problem w tym, że tak nie jest.
    Bo wszyscy mówią „franchising” w odniesieniu właśnie do tych gadżetów filmowych, do rzeczy związanych z danym kulturalnym wydarzeniem w formie takiej jak pisałem.
    Więc to sobie weź za źródło. A jak będziesz miał wątpliwości nadal, to nawet wyszukam je za ciebie.

    Wskazać osobę? Jedna nauczycielka angielskiego znana mi osobiście. Sama nawet mi tak to napisała w tłumaczeniu tego jej zdaniem. Też się pytałem jej, z prośbą o rzucenie światła na te dziwne zwroty.

  4. mrtom pisze:

    Z podanego przez ciebie przykladu niewiele wynika. Rzecz jest prosta. Angielskie slowo franchise znaczy to, co u nas franczyza. Niemniej slowo angielskie ma szersze zastosowanie niz polski odpowiednik, ktory jest tylko czesciowym zapozyczeniem. Musisz pamietac ze jezyk polski nie zawsze zapozycza caly zakres znaczeniowy jakichs slow a tylko ich czesc. Franchise po angielsku to nie gadzety tylko produkty opatrzone jakims logo, marka, ktore nie sa jedynie dodatkiem do czegos wiekszego (film, ksiazka, komiks, gra) u nas powiemy o franczyzie mcdonalda tak jak po angielsku ale juz w polsce nie mowi sie np o franczyzie supermana czyli filmach, grach i ksiazkach wykorzystujacych te jakby nie bylo nazwe zastrzezona, produkt medialny.
    Co do merchandise, wiem doskonale co toslowo znaczy. Tobie chodzi po prostu o produkty promocyjne, ale wiekszosc z nas czyli osoby polskojezyczne nie ma takich skojarzen. Wiec jakim nam?
    Franchise i merchandise w j. angielskim to slowa o odmiennych znaczeniach.

    Ps wybacz brak polskich ogonkow.

  5. Christobal pisze:

    Franchise jak i polskie franczyza znaczą dokładnie to samo, różny, także ze względu na różnice kulturowe*, jest tylko zakres praktycznego stosowania.

    W uproszczeniu firma A sprzedaje swój towar pod marką firmy B. Zwykle firma B to marka o ugruntowanej pozycji na rynku lub po prostu hit sezonu dający szanse na szybki zysk.

    W przypadku filmu będzie to więc hitowy tytuł, zapowiadany od tygodni, kolejna część hitu kasowego, remake czegoś klasycznego, etc.
    Wraz z filmem pojawiają się czapeczki, bluzy, koszulki, szaliki, i wszystko to co z filmem się jednoznacznie kojarzy.

    Umowa franczyzowa może dotyczyć dowolnego produktu lub usługi z dowolnego sektora gospodarki.

    Merchandising natomiast dotyczy ogółu działań związanych z produktem, mających na celu podniesienie wyników sprzedaży.

    W ujęciu potocznym w Polsce to człowiek dbający o prawidłowe umiejscowienie towaru na półkach.

  6. Baxi pisze:

    Sądzę, że blog może mieć szansę. Jak widać, jeszcze istnieją tacy, którzy dbają o poprawną polszczyznę :)

  7. Prawda pisze:

    Dziękuję, fajnie to opisał Christobal.
    Ale jeszcze raz bym prosił o wytłumaczenie co to jest w takim razie:
    Merchandise.

    Merchandiser to ujęciu potocznym w Polsce to człowiek dbający o prawidłowe umiejscowienie towaru na półkach?

    Aaa…. Czyli mówiąc po ludzku to zwykł pracownik Tesco wykładający towar i zarabiający 5 złotych na godzinę.

    To jest Merchandiser?

  8. ikroopka pisze:

    Nie wiem, czy temat był poruszany, ale gdyby nie, to prosiłabym o;)
    Uczono mnie, że jak mieć szacunek, to dla kogoś, czegoś, a tu zewsząd słyszę o szacunku do – co Ty na to, droga Filolożko?
    Czekam na odpowiedź, a w tzw.międzyczasie – ponoć już usankcjonowanym – idę zagłosować;)

    A, ‘podkreśla’ mi na czerwono formę ‘filolożka’!

  9. SD pisze:

    PS
    Czy jest takie słowo jak „niskobudżetowość”?

  10. Prawda pisze:

    Ej, no co z tym MERCHANDISE?

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© Dylematy filolożki 2008-2012. Wszelkie kopiowanie tekstów bez zgody autorki zabronione.