DziÅ› chciaÅ‚abym poruszyć temat wpÅ‚ywu nauki jÄ™zyków obcych najmÅ‚odszych dzieci na rozwój ich rodzimego jÄ™zyka. Czy Waszym zdaniem powinno siÄ™ uczyć malutkie pociechy jÄ™zyka „od koÅ‚yski”? A może poczekać aż rozwinie siÄ™ ich rodzimy jÄ™zyk? OczywiÅ›cie,  ma to zarówno swoje wady, jak i zalety.
Warto zauważyć, że niektórzy naukowcy uważajÄ…, że ciÄ…gÅ‚e mówienie do dziecka wyłącznie w jÄ™zyku obcym może powodować u nich problemy emocjonalne, ponieważ dziecko zdaje sobie sprawÄ™, że, na przykÅ‚ad, „I love you” nie znaczy tyle samo, co „kocham CiÄ™”, ponieważ dla matki (ojca, babci, wujka) jest to jÄ™zyk wyuczony, nie ojczysty. OczywiÅ›cie rodziny mieszane nie majÄ… już tego problemu. JeÅ›li na przykÅ‚ad tata jest Anglikiem i mówi do dziecka po angielsku, a mama PolkÄ… i mówi po polsku, nie powinno to stanowić dla dziecka kÅ‚opotu, ponieważ wie, że to, co pÅ‚ynie z ich ust jest szczere i prawdziwe. Należy znaleźć zÅ‚oty Å›rodek.
Zupełnie inaczej wygląda fakt nauki dzieci pojedynczych słów i rozgraniczenie czasu nauki i rozmowy z dzieckiem w obu językach.
Ważne jest to, że istniejÄ… czasem przeciwwskazania do nauki jÄ™zyka obcego. Załóżmy, że dziecko ma problem z wymawianiem przedniojÄ™zykowego [t]. JeÅ›li bÄ™dziemy z nim ćwiczyć angielski, nie zÅ‚apie poÅ‚ożenia [t] w jÄ™zyku polskim, zamiast tego zacznie używać miÄ™dzyzÄ™bowe angielskie t (wydaje mi siÄ™, że w angielskiej fonetyce zapis powinien wyglÄ…dać tak [θ], jeÅ›li nie, proszÄ™ o poprawienie mnie), na przykÅ‚ad w takich wyrazach, jak „the”. Nauczenie siÄ™ rozróżniania tych gÅ‚osek u (również na przykÅ‚ad) dwulatka jest zbyt skomplikowane. W takiej sytuacji najlepiej poczekać aż dziecko nauczy siÄ™ wymawiać najpierw to ojczyste [t].
Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat.
Podobne wpisy:



13 grudnia 2009 o 14:29
Bardzo ciekawy problem, niestety, również skomplikowany. Co do pierwszej części, uważam, że z tymi problemami emocjonalnymi naukowcy lekko przesadzajÄ…. Nauka dwóch jÄ™zyków jest na pewno bardzo dobra zarówno dla późniejszych zdolnoÅ›ci jÄ™zykowych dziecka, jak i dla ogólnego rozwoju tegoż. Należy jednak robić to „z gÅ‚owÄ…” najlepiej przy pomocy doÅ›wiadczonych metodyków. Znam przypadki, gdy z takiego dwujÄ™zycznego uczenia zamiast dziecka bilingwalnego wyrósÅ‚ osobnik nie mówiÄ…cy poprawnie w żadnym ze znanych mu jÄ™zyków. W tej materii osobiÅ›cie polecaÅ‚bym fachowców – nauczyciela jÄ™zyka i psychologa, ew. logopedÄ™.
Droga Autorko, dziecko Å‚apie wymowÄ™ dużo Å‚atwiej, wiÄ™c jest to jedyny okres w życiu czÅ‚owieka,gdy może nauczyć siÄ™ dwóch jÄ™zyków w sposób idealny (oba jÄ™zyki bÄ™dÄ… pierwszymi). Później aparat mowy „zastyga”, traci swÄ… elastyczność i nikt nie ma już szansy nauczyć siÄ™ obcego jÄ™zyka jak swojego. Po prostu takie warunki fizyczne.
Jeszcze na temat litery „t”. Otóż w jÄ™zyku angielskim akurat jest to litera wymawiana niemal identycznie, jak w polskim. Znak, który podajesz /θ/, to jeden z wariantów wymowy gÅ‚oski zapisywanej „th” – wariant bezdźwiÄ™czny, jak w sÅ‚owie „thick”. drugi wariant /ð/ dźwiÄ™czny, jak w sÅ‚owie „they”. Samo „t” można wymawiać tóżnie: inaczej bÄ™dzie w „tea”, inaczej w „tree”, a jeszcze inaczej w „question”. JeÅ›li dzieckiem zajmie sioÄ™ dobry nauczyciel, to myÅ›lÄ™, że opanuje ono te niuanse dużo lepiej i szybciej, niż dorosÅ‚y.
Pozdrawiam i zapraszam na mojÄ… stronÄ™:
http://zugaj.bloog.pl
13 grudnia 2009 o 15:27
@Andriusza.. trochÄ™ na ten temat wiem, jestem na drugim roku logopedii
i tak, o te warianty fonetyczne mi chodziło. Dzięki
13 grudnia 2009 o 18:53
Hmm. Gdybym miaÅ‚a teraz jakieÅ› maÅ‚e dziecko „na stanie” i partnera polskojÄ™zycznego, to na pewno odpuÅ›ciÅ‚abym naukÄ™ jÄ™zyka „od koÅ‚yski”. Na poczÄ…tek postawiÅ‚abym na jÄ™zyk ojczysty. Teraz już trzylatki w przedszkolach uczÄ… siÄ™ np. angielskiego i Å›wietnie im idzie – w tym wieku wszystko z powodzeniem chÅ‚onÄ….
JakoÅ› nie wyobrażam sobie Å›ciÄ…gania do domu nauczyciela i psychologa/logopedy do maÅ‚ego berbecia, żeby go jÄ™zyków uczyć…
14 grudnia 2009 o 10:36
Ja może z punktu widzenia tego dziecka napiszÄ™…
Ja się uczyłam angielskiego od czwartego roku życia. Nie była to nauka sama w sobie, po prostu osłuchanie, jakieś piosenki, wierszyki. Uczyła mnie Mama z podręcznika dla dzieci. Pozwoliło mi to zdobyć podstawy angielskiego, które normalnie dzieci zdobywają dopiero w szkole. Równolegle osłuchiwałam się z niemieckim (w telewizji i na wakacjach). Nie wiem, czy to dlatego, ale do teraz potrafię poprawnie zapisać nawet nieznane słowa we wszystkich językach, których się dotąd uczyłam. Generalnie nieźle idzie mi pisanie i rozumienie tekstu pisanego, mówienie i rozumienie mowy dużo gorzej.
Dla porównania, mój Mężczyzna miaÅ‚ kontakt z angielskim mówionym w TV od tego samego wieku co ja – i on z kolei mówi i rozumie Å›wietnie, z pisaniem gorzej.
Podsumowując, sądzę, że osłuchanie dziecka jest bardzo dobre, ale primo, nic na siłę, secundo, należy kłaść nacisk na wszystkie obszary wiedzy, żeby nie rozwinąć nadmiernie jednej z umiejętności językowych.
Filolożko, literówka Ci siÄ™ wkradÅ‚a do drugiego akapitu („mówi po polski”).
14 grudnia 2009 o 18:48
o, dziękuję
30 grudnia 2009 o 19:41
Najlepiej uczyć niemieckiego
.
Ogólnie twarda wymowa, a jedyne szaleÅ„stwa to umlauty czy tzw. „Ich-Laut”.