Podążając za propozycjami Marty, postanowiłam zapytać, jakie są wasze propozycje „najbardziej odjechanych” błędów. Jakie są najdziwniejsze, jakie najpopularniejsze, najczęstsze i te najbardziej denerwujące. Czekam na wasze propozycje
Zasugerowano mi już:
-Trzcionkę ;D
-Te wszelkie odmiany „skąd”, o których pisałam już TUTAJ
-Najbardziej denerwuje mnie, gdy ktoś używa bynajmniej zamiast przynajmniej. O tym też już pisałam TUTAJ.
Czekam na wasze propozycje
Podobne wpisy:
Pomieszanie kontekstowe „karzę” i „każę”
Moim bezapelacyjnym numerem jeden jest kończenie celownika liczby mnogiej na „ą”, o czym w chwili zalania krwią popełniłem kiedyś wpis: http://cichyfragles.pl/2008/07/28/om/
Na drugim miejscu mogę wymienić setki idiotyzmów, z których wyróżniłbym „na prawdę” (zamiast „naprawdę”), „co kolwiek” (zamiast „cokolwiek”) i inne tego typu niepotrzebne podziały.
„francuzki”, „ham”, „napewno”, „wogole” oraz inne, czesto i gesto rozsiane bledy xP
Na przykład – wziąść
I pomieszanie słów – rząd i żądać, w różnych odmianach.
Ostatnio pod jednym ze zdjęć na nk znalazłam opis:
„nareście w domu” !!!
Ignorowanie dopełniacza. Największa zbrodnia, jaką znam. „Potrzebuję samochód” – FUJ! Brzmi jak cudzoziemiec, który nie nauczył się jeszcze porządnie polskiego.
pisze/jest napisane
pacjęt (zęby mnie bolą jak widzę coś takiego)
zdrabnianie wszystkiego co się rusza (pieniążki, zakupki, autko, …)
Pozdrowienia
„tylni” – nienawidzę, gdy ktoś tak mówi!
Ci z dużej litery.. w znaczeniu oni, np. idą Ci panowie
klijent
i jako że też zajmuję się korektą – strasznie mnie denerwują podwójne spacje, spacje tam gdzie być ich nie powinno (przed przecinkiem, przed pytajnikiem itp)
i oczywiście – umię, rozumię
Wiele osób pisze „cherbata” „alkochol” lub nawet „żecz” – właśnie na takie błędy zwracam najbardziej uwagę. Ludzie którzy spożywają herbatę lub alkohol nie umieją nawet dobrze napisać tego słowa nie mówiąc o wyrazie rzecz. Po prostu szok jakie Polacy robią błędy ortograficzne. Chociaż przyznam,że też miałem z tym wielki problem, ale czytanie książek mi pomogło się tego pozbyć i teraz jest o niebo lepiej z ortografią.
Pozdrawiam
1. półtora godziny
2. chłopacy
3. kupywałem (zamiast kupowałem)
i wiele innych, których na obecną chwilę nie pamiętam
chłopacy to nie błąd…
Ja przytoczę równie ciekawe przykłady.
Mówię o odmianach warzyw:
por – porka
seler – selerka
(Poproszę dwie porki o i może jedną selerke.)
Powyższy przykład jest żywcem wyciągnięty z dialogu kupującej i sprzedającej.
Ciekawe również są zwroty:
- chlyb
- ide do dumu
I to bynajmniej nie jest gwara, no chyba, że rynkowa.
Pozdrawiam
Moje uszy są niezwykle uczulone na słowo „wziąść”. O tak! Tego nienawidzę.
Poza tym:
„nie nawidzę”
„z kąd”
„poprostu”
„z resztą” (zamiast „zresztą”)
„wogóle”
„mocher” (moher!)
„acha”, „ah” etc.
„wyłanczać”/”włanczać”
Nieumiejętne łączenie „półtora” lub „półtorej” z rzeczownikami („półtorej roku”?!)
„Dwutysięczny jedenasty” rok
Nie lubię również, kiedy piszę np. „a nuż się uda” i wtedy inna osoba z wielką wściekłością i irytacją odpisuje mi: „NÓŻ, ANALFABETKO!”
Używanie „tudzież” jako synonimu „albo”
No i popularne ostatnio „bynajmniej” zamiast „przynajmniej” – ktoś chce poczuć się mądrzejszy?
Cóż, mam dopiero 16 lat i sama zapewne popełniam wiele błędów językowych, ale niektóre są tak rażące…
Mogłabym wymieniać je bez końca.
Cóż… wziąść, w cudzysłowiu, w każdym bądź razie, wszystkie interpunkcyjne, włanczać, tą (zamiast tę), z kąd, eh (albo: ehhhh), drugie alter ego, fakty autentyczne i wiele, wiele innych.
Ach, i jeszcze przypadki nadużycia nieszczęsnego apostrofu.
Pracując w sklepie z odzieżą usłyszałam:
„potrzebuję golfa dla dziewczyny”
poza tym:
- w zimę, w lato
- swetr
- wiater
Powód jest tylko jeden: koniec ery logokracji; ludzie młodzi nie czytają książek, nie obcują z literaturą, także retoryka jest im obca.