Jako nowa w tym zacnym towarzystwie chciałam wrzucić pod ogólną dyskusję temat potwornej niedbałości językowej, z która mamy do czynienia choćby w tak opiniotwórczych przekazach, jak media. To, co słyszę coraz częściej zwłaszcza w radiu lub czytam np. w TVN na pasku informacji woła o pomstę do nieba (tam pojawiają się nawet ordynarne byki ortograficzne). Wśród radiowców redordy moim zdaniem bije Radio Kolor, gdzie prowadzący wypluwają z siebie słowotok niosący niewiele treści. A przy tym bez kontroli językowej. Kiedyś bulwersowały mnie kwiatki w stylu „dla warszawianinów”. Ostatnio zęby mnie bolą, gdy słyszę straszną wymowę prowadzących- pana twarde „dzien dobry” , zatanczyć (zamiast dzień, zatańczyć), pani miękkie „okieńko’ czy „pioseńkę”. Przeciez tych ludzi słuchają tysiące innych ludzi! Dlaczego nikt nie dba o to, bo ci „dziennikarze” umieli posługiwać się rodzimym językiem? Kiedyś warunkiem dostania się do radia było zrobienie karty mikrofonowej. Dziś każdemu wszystko wisi. A moja dusza purystki wyje… A Wasza?
Brak podobnych wpisów



8 czerwca 2010 o 16:57
Moja dusza też, jak najbardziej. Miło, że ostali się na świecie jeszcze jacyś puryści. Ale niedługo będziemy pewnie musieli zbudować sobie Mayflower i pożeglować do jakiegoś Nowego Świata… A przepraszam, puryści pomylili mi się z purytanami.
8 czerwca 2010 o 17:17
Ja, jako autorka tego blogu, chyba nie muszę mówić, jak bardzo bolą mnie takie błędy. Niestety, dzisiejsi dziennikarze, to już nie dziennikarze. Teraz nikt nie dba o poprawność językową. Ci, którzy piszą, uważają, że mogą popełniać błędy bezkarnie, bo mają przecież od tego korektorów. A to przykre.
8 czerwca 2010 o 18:51
W dzieciństwie nauczono mnie poszanowania języka i poprawnego wysławiania się. Kiedyś miało to bowiem znaczenie. Ale teraz Polaki (sic!), nie gęsi i… języki mają nawet dwa. Ten prawdziwy (tzw. polszczyzna) oraz ten drugi – internetowo-popkulturowy bełkot „nastek” i ludzi o umysłowości „nastek” (a tych jest sporo, oj sporo).
Niestety, chyba tego nie unikniemy. Młodsze pokolenia się uwsteczniają (i to nie tylko pod względem języka), co siłą rzeczy doprowadza nas do białej gorączki. Och, gdybym dostał 0,0001 gorsza za każdą wypowiedź, która mnie zirytowała… no cóż, najbogatszym człowiekiem na świecie bym nie był, ale o emeryturę martwić bym się też nie musiał.
9 czerwca 2010 o 08:32
To jeszcze nic; coś mnie trafia, jak słyszę „przeglądnąć”… ;X
Najgorsze jest to, że praktycznie wszyscy wokół uznają to za… normalne…
9 czerwca 2010 o 08:33
Ta, najgorsze jest to, że kwiatki typu „przeglądnąć” prawie nikogo nie rażą…
9 czerwca 2010 o 10:07
Wiem, że nie słychać wycia mojej duszy, ale cierpi tak jak Twoja. I wiem, że jest jeszcze kilka takich wyjących dusz. Cóż, jedyne co możemy robić, to – zdaje się – nie pochwalać niedbalstwa językowego i dbać o to, aby ci, na których język możemy mieć wpływ, udoskonalali swój sposób wypowiadania się. Wiem, że to orka na ugorze… I że dusza wyć nie przestanie. Pozdrawiam.
9 czerwca 2010 o 10:39
O to to! Szlag mnie trafia co najmniej kilka razy dziennie. Byki straszne zarówno mówione, jaki i pisane. Ja rozumiem, że się zdarza, ale ci ludzie są po studiach dziennikarskich gdzie powinni ich nauczyć poprawnej polszczyzny. Oglądnąć, przeglądnąć – uwieeelbiam :] i wszędobylskie „tak?” po każdym zdaniu. Nie wiadomo czy pytające czy twierdzące.
9 czerwca 2010 o 11:35
„Przeglądnąć” to akurat regionalizm (Galicja/Małopolska) i naprawdę trudno wymagać od mieszkańców tego regionu, żeby nagle się przestawili w mówieniu na żywo
Ja się kiedyś bawiłam w śledzenie błędów na stronie głównej portalu Gazeta.pl. Mam folder ze zrzutami ekranu tych błędów – kilkaset plików z kilku miesięcy. Bardzo bym chciała być korektorem… Ale na tym chyba się oszczędza, bo nie wierzę, że zatrudniają kogoś do korekty.
9 czerwca 2010 o 14:34
wszystkim dyskutantom wielkie „dziekuję”. milo mi, ze jako nowa w tym gronie znalazlam pokrewne dusze, przynajmniej w zakresie jezyka i dbalosci o niego. Ja zawsze reaguje na bledy i staram sie je tepic. I pozostane wierna tej zasadzie
olgo cecylio
wyobraz sobie, ze korekta zwykle jest, nawet w malych, branzowych pismach. i mysle, ze korekta to nie jest najslabsze ogniwo (znam troche media). sami dziennikarze (zwlaszcza swiezy narybek) nie potrafia sie poslugiwac jezykiem, a przede wszystkim nie maja za grosz wrazliwosci jezykowej (jak chocby moi ulubiency z radia Kolor).pozdrawiam
9 czerwca 2010 o 14:38
wojtku (do wojtka zielinskiego)
pomysl!
ja tez chyba jestem z tej dawnej szkoly, gdzie jezyk byl wazny (mozna pomyslec, ze z nas istne dinozaury). A moze bysmy jakis wspolny biznes otworzyli, biorac po 1 groszu za wytropiony i napietnowany blad jezykowy
9 czerwca 2010 o 17:14
Zaczyna to wszystko przypominać jakąś zbiorową terapię.
10 czerwca 2010 o 07:25
haha
11 czerwca 2010 o 07:30
witajcie
dzis w moim „ulubionym” radiu Kolor kolejne cudenko. Pan prowadzacy (ten sam, ktory nie wymawia Ń i mowi dzien dobry) zapowiadal, ze „będą klimaty KUCHNIOWE”). zazgrzytałam zębami……
12 czerwca 2010 o 11:40
Wiem, że „przeglądnąć” to regionalizm, ale zauważyłam, że ostatnio to słowo stało się bardzo popularne. Bombarduje mnie z każdej strony. Szczególnie w internecie. Śmiem podejrzewać, że dużo ludzi zaczęło go używać ze względu na to, że nie trzeba zastanawiać się nad ortografią. Bo o regule po „j” „rz” to już mało kto pamięta. Niestety.
„Om” zamiast „ą” na końcu Zosią, to też chyba regionalizm, a nie mówimy tak.
12 czerwca 2010 o 18:02
nie, „om” zamiast „ą” to zwykły błąd
12 czerwca 2010 o 18:12
A czy tytuły postów powinno się zaczynać z małej litery?
12 czerwca 2010 o 18:40
Myślę, że nikt jeszcze co do tego zasad nie ustanowił, ale oczywiście lepiej wielką:)
Ja zwykle zaczynam wielką, teraz widzę, że z pośpiechu (co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem), napisałam małą.
12 czerwca 2010 o 22:43
Mnie tam „przeglądnąć” w ogóle nie razi (tak, jestem z Małopolski). Może ktoś mi wytłumaczyć, o co w ogóle chodzi z tym bulwersem?
12 czerwca 2010 o 23:37
O to samo co z innymi.
13 czerwca 2010 o 01:31
Co do Warszawianinów: to wręcz karygodne, żeby Polak tak mówił o mieszkańcach stolicy swojego kraju, gdy powszechnie stosowane jest jednak „Warszawiaków”, jednak… to w dalszym ciągu forma poprawna. Jakiś czas temu, prof. Miodek w swoim programie „Słownik Polsko-Polski” mówił, że forma -nin dla nazwy mieszkańca danej miejscowości jest zawsze poprawna i możemy ją stosować, gdy nie wiemy, jaka jest przyjęta i powszechnie używana.
13 czerwca 2010 o 01:34
Co do „przeglądnąć”, „oglądnąć” itp. Nie uważam, żeby to były regionalizmy. Tzn. sam fakt stosowania takich słów nie wynika z pochodzenia mówcy, czy też jego styczności z takimi osobami. To jest jakaś powszechna obecnie mowa na tworzenie form niedokonanych od czasowników dokonanych, z którą sam bardzo często spotykam się wśród znajomych, i dotyczy praktycznie wszystkich możliwych, często spotykanych, czasowników.
13 czerwca 2010 o 02:21
justynides – po prostu nie ma takiego słowa, jak „przeglądnąć”
powstało ono z nieprawidłowego przetworzenia czasownika „przeglądać” z formy niedokonanej na dokonaną bez zmiany rdzenia słowa, jak np. w „pisać” -> „napisać”. Tymczasem, prawidłową dokonaną formą „przeglądać” jest słowo „przejrzeć”.
13 czerwca 2010 o 15:22
Nie ma takiego miasta Londyn.
14 czerwca 2010 o 12:14
Jest za to Lądek Zdrój
Oglądaliście (nie „oglądnęliście”!) wczorajszą debatę kandydatów na prezydenta? Jeden z nich (nie piszę który, żeby nie wszczynać dyskusji politycznej) cały czas używał końcówek „om” tam, gdzie powinno być ‚ą” np. naszom powinnościom jest…Ja nie mogę pojąć, dlaczego ostatnio taka nieprawdłowa wymoga stała się niezmiernie popularna? Kiedyś słyszało się ją tylko sporadycznie, a dziś niemal norma….
14 czerwca 2010 o 15:02
oczywiście chodziło mi o wymowę, a nie WYMOGĘ ani tez wymóg;-)
14 czerwca 2010 o 22:05
Dziękuję za wyjaśnienie. Dla mnie „dziko” brzmi „przejrzeć” z kolei, kwestia przyzwyczajenia. Regionalizmy ciekawa sprawa – wdałam się kiedyś w dyskusje ze znajomym spod Łodzi na temat, jak które słowo u kogo funkcjonuje i się okazało, że tam u nich pantofle to wcale nie synonim kapci, a flakon to nie to samo, co wazon:).
15 czerwca 2010 o 11:09
A pozostając w tematyce odmienności językowej poszczególnych regionów, w tym własnie ze szczegolnym uwzglednieniem Łodzi, chciałam zadać zagadkę- kto z Was wie, co dla mieszkańca Łodzi oznaczają słowa „migawka” i „krańcówka”?
15 czerwca 2010 o 11:12
@JNK zaczynamy literą, a nie Z LITERY
16 czerwca 2010 o 12:40
Przepraszam bardzo… Co to znaczy, że media są opiniotwórczymi przekazami?
16 czerwca 2010 o 12:52
to skrot myslowy oczywiscie. chodzilo o to, ze przekazy medialne maja silny wplyw na ksztaltowanie opinii, w tym w kwestiach jezykowych. I że zgroza jest niedbalosc, bo oni maja milionowe rzesze odbiorcow i powinnismy od nich wymagac, by swiecili przykladem.
Dobrze ucza polskiego w tej IVa
Ale dzieki za czujnosc
21 czerwca 2010 o 14:49
Chcialam prosic Was o pomoc w sporze, jaki rozpetal sie w moim domu na temat slowa „laczki”. Ja twierdze, ze jest to regionalizm (jesli tak-to z ktorej czesci Polski), w Warszawie np. mowi sie kapcie, gdzies tam (tez nie wiem, gdzie) uzywa sie slowa „ciapy”. Slownik j.polskiego na stronach PWN wyjasnia, ze laczki to „potocznie kapcie”. Ale mi nie daje spokoju, czy to jest tylko potoczne, czy jednak rowniez lokalne okreslenie. Kto cos wrzuci, aby rozwiac watpliowsci? Bedę wdzięczna
21 czerwca 2010 o 17:06
Nie wiem, czy to regionalizm, czy nie, ale być pomoże informacja, że u nas, w Wielkopolsce, też mówi się „laczki” na kapcie, ale też na klapki (np. takie plażowe gumowce).
4 lipca 2010 o 14:57
Nie wiem czy laczki to regionalizm. W moim rodzinnym domu pod Szczecinem (mama z Warszawy, tata spod Grodna) też używaliśmy tego słowa w podanym kontekście.
Migawka i krańcówka to terminy związane z miejską komunikacją: bilet miesięczny i pętla, ostatni przystanek.
Jeśli om zamiast ą jest błędem (oczywistym), to jak wytłumaczyć zjawisko odwrotne? „Bułgarką wychodziło każde zagranie!”