• częste błędy 08.06.2010

    Jako nowa w tym zacnym towarzystwie chciałam wrzucić pod ogólną dyskusję temat potwornej niedbałości językowej, z która mamy do czynienia choćby w tak opiniotwórczych przekazach, jak media. To, co słyszę coraz częściej zwłaszcza w radiu lub czytam np. w TVN na pasku informacji woła o pomstę do nieba (tam pojawiają się nawet ordynarne byki ortograficzne). Wśród radiowców redordy moim zdaniem bije Radio Kolor, gdzie prowadzący wypluwają z siebie słowotok niosący niewiele treści. A przy tym bez kontroli językowej. Kiedyś bulwersowały mnie kwiatki w stylu „dla warszawianinów”. Ostatnio zęby mnie bolą,  gdy słyszę straszną wymowę prowadzących- pana twarde „dzien dobry” , zatanczyć (zamiast dzień, zatańczyć), pani miękkie „okieńko’ czy „pioseńkę”. Przeciez tych ludzi słuchają tysiące innych ludzi! Dlaczego nikt nie dba o to, bo ci „dziennikarze” umieli posługiwać się rodzimym językiem? Kiedyś warunkiem dostania się do radia było zrobienie karty mikrofonowej. Dziś każdemu wszystko wisi. A moja dusza purystki wyje… A Wasza?

    Brak podobnych wpisów

    Autor: ewwa @ 14:34

  • 33 Odpowiedzi

    WP_Modern_Notepad
    • Marek napisał:

      Moja dusza też, jak najbardziej. Miło, że ostali się na świecie jeszcze jacyś puryści. Ale niedługo będziemy pewnie musieli zbudować sobie Mayflower i pożeglować do jakiegoś Nowego Świata… A przepraszam, puryści pomylili mi się z purytanami. ;)

    • Magdalena Bród napisał:

      Ja, jako autorka tego blogu, chyba nie muszę mówić, jak bardzo bolą mnie takie błędy. Niestety, dzisiejsi dziennikarze, to już nie dziennikarze. Teraz nikt nie dba o poprawność językową. Ci, którzy piszą, uważają, że mogą popełniać błędy bezkarnie, bo mają przecież od tego korektorów. A to przykre.

    • Wojciech P. P. Zieliński napisał:

      W dzieciństwie nauczono mnie poszanowania języka i poprawnego wysławiania się. Kiedyś miało to bowiem znaczenie. Ale teraz Polaki (sic!), nie gęsi i… języki mają nawet dwa. Ten prawdziwy (tzw. polszczyzna) oraz ten drugi – internetowo-popkulturowy bełkot „nastek” i ludzi o umysłowości „nastek” (a tych jest sporo, oj sporo).
      Niestety, chyba tego nie unikniemy. Młodsze pokolenia się uwsteczniają (i to nie tylko pod względem języka), co siłą rzeczy doprowadza nas do białej gorączki. Och, gdybym dostał 0,0001 gorsza za każdą wypowiedź, która mnie zirytowała… no cóż, najbogatszym człowiekiem na świecie bym nie był, ale o emeryturę martwić bym się też nie musiał.

    • eRIZ napisał:

      To jeszcze nic; coś mnie trafia, jak słyszę „przeglądnąć”… ;X

      Najgorsze jest to, że praktycznie wszyscy wokół uznają to za… normalne…

    • eRIZ napisał:

      Ta, najgorsze jest to, że kwiatki typu „przeglądnąć” prawie nikogo nie rażą…

    • jjon napisał:

      Wiem, że nie słychać wycia mojej duszy, ale cierpi tak jak Twoja. I wiem, że jest jeszcze kilka takich wyjących dusz. Cóż, jedyne co możemy robić, to – zdaje się – nie pochwalać niedbalstwa językowego i dbać o to, aby ci, na których język możemy mieć wpływ, udoskonalali swój sposób wypowiadania się. Wiem, że to orka na ugorze… I że dusza wyć nie przestanie. Pozdrawiam.

    • KJR napisał:

      O to to! Szlag mnie trafia co najmniej kilka razy dziennie. Byki straszne zarówno mówione, jaki i pisane. Ja rozumiem, że się zdarza, ale ci ludzie są po studiach dziennikarskich gdzie powinni ich nauczyć poprawnej polszczyzny. Oglądnąć, przeglądnąć – uwieeelbiam :] i wszędobylskie „tak?” po każdym zdaniu. Nie wiadomo czy pytające czy twierdzące.

    • olgacecylia napisał:

      „Przeglądnąć” to akurat regionalizm (Galicja/Małopolska) i naprawdę trudno wymagać od mieszkańców tego regionu, żeby nagle się przestawili w mówieniu na żywo :-)

      Ja się kiedyś bawiłam w śledzenie błędów na stronie głównej portalu Gazeta.pl. Mam folder ze zrzutami ekranu tych błędów – kilkaset plików z kilku miesięcy. Bardzo bym chciała być korektorem… Ale na tym chyba się oszczędza, bo nie wierzę, że zatrudniają kogoś do korekty.

    • ewwa napisał:

      wszystkim dyskutantom wielkie „dziekuję”. milo mi, ze jako nowa w tym gronie znalazlam pokrewne dusze, przynajmniej w zakresie jezyka i dbalosci o niego. Ja zawsze reaguje na bledy i staram sie je tepic. I pozostane wierna tej zasadzie :-)
      olgo cecylio
      wyobraz sobie, ze korekta zwykle jest, nawet w malych, branzowych pismach. i mysle, ze korekta to nie jest najslabsze ogniwo (znam troche media). sami dziennikarze (zwlaszcza swiezy narybek) nie potrafia sie poslugiwac jezykiem, a przede wszystkim nie maja za grosz wrazliwosci jezykowej (jak chocby moi ulubiency z radia Kolor).pozdrawiam

    • ewwa napisał:

      wojtku (do wojtka zielinskiego)
      ja tez chyba jestem z tej dawnej szkoly, gdzie jezyk byl wazny (mozna pomyslec, ze z nas istne dinozaury). A moze bysmy jakis wspolny biznes otworzyli, biorac po 1 groszu za wytropiony i napietnowany blad jezykowy ;-) pomysl!

    • AJ napisał:

      Zaczyna to wszystko przypominać jakąś zbiorową terapię. :)

    • Magdalena Bród napisał:

      haha :D

    • ewwa napisał:

      witajcie
      dzis w moim „ulubionym” radiu Kolor kolejne cudenko. Pan prowadzacy (ten sam, ktory nie wymawia Ń i mowi dzien dobry) zapowiadal, ze „będą klimaty KUCHNIOWE”). zazgrzytałam zębami……

    • KJR napisał:

      Wiem, że „przeglądnąć” to regionalizm, ale zauważyłam, że ostatnio to słowo stało się bardzo popularne. Bombarduje mnie z każdej strony. Szczególnie w internecie. Śmiem podejrzewać, że dużo ludzi zaczęło go używać ze względu na to, że nie trzeba zastanawiać się nad ortografią. Bo o regule po „j” „rz” to już mało kto pamięta. Niestety.
      „Om” zamiast „ą” na końcu Zosią, to też chyba regionalizm, a nie mówimy tak.

    • Magdalena Bród napisał:

      nie, „om” zamiast „ą” to zwykły błąd :)

    • JNK napisał:

      A czy tytuły postów powinno się zaczynać z małej litery?

    • Magdalena Bród napisał:

      Myślę, że nikt jeszcze co do tego zasad nie ustanowił, ale oczywiście lepiej wielką:)
      Ja zwykle zaczynam wielką, teraz widzę, że z pośpiechu (co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem), napisałam małą.

    • justynides napisał:

      Mnie tam „przeglądnąć” w ogóle nie razi (tak, jestem z Małopolski). Może ktoś mi wytłumaczyć, o co w ogóle chodzi z tym bulwersem?

    • AJ napisał:

      O to samo co z innymi. :)

    • Bushee napisał:

      Co do Warszawianinów: to wręcz karygodne, żeby Polak tak mówił o mieszkańcach stolicy swojego kraju, gdy powszechnie stosowane jest jednak „Warszawiaków”, jednak… to w dalszym ciągu forma poprawna. Jakiś czas temu, prof. Miodek w swoim programie „Słownik Polsko-Polski” mówił, że forma -nin dla nazwy mieszkańca danej miejscowości jest zawsze poprawna i możemy ją stosować, gdy nie wiemy, jaka jest przyjęta i powszechnie używana.

    • Bushee napisał:

      Co do „przeglądnąć”, „oglądnąć” itp. Nie uważam, żeby to były regionalizmy. Tzn. sam fakt stosowania takich słów nie wynika z pochodzenia mówcy, czy też jego styczności z takimi osobami. To jest jakaś powszechna obecnie mowa na tworzenie form niedokonanych od czasowników dokonanych, z którą sam bardzo często spotykam się wśród znajomych, i dotyczy praktycznie wszystkich możliwych, często spotykanych, czasowników.

    • Bushee napisał:

      justynides – po prostu nie ma takiego słowa, jak „przeglądnąć” :) powstało ono z nieprawidłowego przetworzenia czasownika „przeglądać” z formy niedokonanej na dokonaną bez zmiany rdzenia słowa, jak np. w „pisać” -> „napisać”. Tymczasem, prawidłową dokonaną formą „przeglądać” jest słowo „przejrzeć”.

    • AJ napisał:

      Nie ma takiego miasta Londyn.

    • ewwa napisał:

      Jest za to Lądek Zdrój ;-)
      Oglądaliście (nie „oglądnęliście”!) wczorajszą debatę kandydatów na prezydenta? Jeden z nich (nie piszę który, żeby nie wszczynać dyskusji politycznej) cały czas używał końcówek „om” tam, gdzie powinno być ‚ą” np. naszom powinnościom jest…Ja nie mogę pojąć, dlaczego ostatnio taka nieprawdłowa wymoga stała się niezmiernie popularna? Kiedyś słyszało się ją tylko sporadycznie, a dziś niemal norma….

    • ewwa napisał:

      oczywiście chodziło mi o wymowę, a nie WYMOGĘ ani tez wymóg;-)

    • justynides napisał:

      Dziękuję za wyjaśnienie. Dla mnie „dziko” brzmi „przejrzeć” z kolei, kwestia przyzwyczajenia. Regionalizmy ciekawa sprawa – wdałam się kiedyś w dyskusje ze znajomym spod Łodzi na temat, jak które słowo u kogo funkcjonuje i się okazało, że tam u nich pantofle to wcale nie synonim kapci, a flakon to nie to samo, co wazon:).

    • ewwa napisał:

      A pozostając w tematyce odmienności językowej poszczególnych regionów, w tym własnie ze szczegolnym uwzglednieniem Łodzi, chciałam zadać zagadkę- kto z Was wie, co dla mieszkańca Łodzi oznaczają słowa „migawka” i „krańcówka”?

    • ewwa napisał:

      @JNK zaczynamy literą, a nie Z LITERY :-)

    • Agatka z IVa napisał:

      Przepraszam bardzo… Co to znaczy, że media są opiniotwórczymi przekazami?

    • ewwa napisał:

      to skrot myslowy oczywiscie. chodzilo o to, ze przekazy medialne maja silny wplyw na ksztaltowanie opinii, w tym w kwestiach jezykowych. I że zgroza jest niedbalosc, bo oni maja milionowe rzesze odbiorcow i powinnismy od nich wymagac, by swiecili przykladem.
      Ale dzieki za czujnosc :-) Dobrze ucza polskiego w tej IVa ;-)

    • ewwa napisał:

      Chcialam prosic Was o pomoc w sporze, jaki rozpetal sie w moim domu na temat slowa „laczki”. Ja twierdze, ze jest to regionalizm (jesli tak-to z ktorej czesci Polski), w Warszawie np. mowi sie kapcie, gdzies tam (tez nie wiem, gdzie) uzywa sie slowa „ciapy”. Slownik j.polskiego na stronach PWN wyjasnia, ze laczki to „potocznie kapcie”. Ale mi nie daje spokoju, czy to jest tylko potoczne, czy jednak rowniez lokalne okreslenie. Kto cos wrzuci, aby rozwiac watpliowsci? Bedę wdzięczna

    • Bushee napisał:

      Nie wiem, czy to regionalizm, czy nie, ale być pomoże informacja, że u nas, w Wielkopolsce, też mówi się „laczki” na kapcie, ale też na klapki (np. takie plażowe gumowce).

    • moziba napisał:

      Nie wiem czy laczki to regionalizm. W moim rodzinnym domu pod Szczecinem (mama z Warszawy, tata spod Grodna) też używaliśmy tego słowa w podanym kontekście.

      Migawka i krańcówka to terminy związane z miejską komunikacją: bilet miesięczny i pętla, ostatni przystanek.

      Jeśli om zamiast ą jest błędem (oczywistym), to jak wytłumaczyć zjawisko odwrotne? „Bułgarką wychodziło każde zagranie!”

    A co Ty sądzisz na ten temat? Wypowiedz się. Będę wdzięczna! :)

Polecamy:

RSS


Prenumeruj blog

Najpopularniejsze

Blog na FaceBooku

Ostatnie komentarze

  • PolishOpenJest oczywistą oczywistością, że powinno pisać się “oryginał” a nie, jak niektórzy,...
  • Alexdzięki koleś, właśnie robiłem zadanie z polaka, od teraz mniej osób weźmie mnie za idiotę xD
  • DrewniackiKiedyś podczas jednej dyskusji prawie dałem sobie głowę odciąć za to, ze NA PEWNO NA TYSIĄC PROCENT...