Otóż dziś rozpoczęłam swoją praktykę ciągłą w szkole podstawowej. Jestem troszeczkę przerażona, lecz wydaje mi się, że podołam
Wystarczy, że uda mi się jakoś do tych dzieciaków podejść.
UdaÅ‚o mi siÄ™ nawet zaÅ‚apać na konferencjÄ™… I tutaj doznaÅ‚am szoku. Ci wszyscy pedagodzy i nauczyciele, którzy regularnie uciszajÄ… swoich uczniów… Sami musieli być uciszani przez dyrektorkÄ™ szkoÅ‚y ![]()
Czyż to nie ironia?
Ale ogólne wrażenia – pozytywne.
Brak podobnych wpisów



15 września 2008 o 17:15
na pewno podolasz:) w kazdym razie powodzenia ;p dobrze ze podstawowa nie liceum, a broń Boże gim
schołocz
15 września 2008 o 22:43
PodoÅ‚asz. Nauczyciele sÄ… jak dzieci, bardzo ale to bardzo rozpuszczeni…
16 września 2008 o 00:24
Nie rozumiem porównania…
17 września 2008 o 13:19
Piszesz „podaÅ‚am i dam radÄ™” pachnie to przecież pleonazmem, a mialas z pewnoscia Kulture jezyka;P pozdrowienia ziom;)
17 września 2008 o 19:24
No, chyba najłatwiejsza możliwa robota Ci się trafiła. ;]
Ze starszymi byś miała dużo większy problem.
A czy mowa potoczna, to jest to samo, co jÄ™zyk pisany? Czy na 100% prawidÅ‚owo wymawiasz „jabÅ‚„? Tak samo i z frazeologizmami. ;]
17 września 2008 o 22:10
@eRIZ, wcale nie najÅ‚atwiejsza. Dzisiaj dzieciaki rzucaÅ‚y siÄ™ szklanymi butelkami, szkÅ‚o siÄ™ tÅ‚ukÅ‚o, wczoraj przeklinaÅ‚y na nauczycielkÄ™… Sama szósta klasa… SÄ… gorsi niż gimnazjaliÅ›ci. Olaboga!
Oczywiście, że mowa potoczna to co innego niż język pisany, ale jest jeszcze coś takiego jak oficjalna polszczyzna. I każdy nauczyciel ma obowiązek się taką mową posługiwać!
Bez wyjątków. To w nauczycielach tkwi przyszły słownik ich uczniów.
19 września 2008 o 21:43
Nie, ja powiem tak – a gdzie sÄ…/byli rodzice?
WolÄ™ nauczyciela, którego rozumiem i jest w stanie po ludzku przekazać to, co ma na myÅ›li, niż takiego, który używa „Ä…Ä™” na każdym kroku, a sprawia, że caÅ‚a klasa go nie sÅ‚ucha i Å›pi.
Nie chodzi mi tu bynajmniej o to, że sÅ‚ownik sÅ‚uchaczy może być ograniczony, ale – na litość BoskÄ… – dużo bardziej przystÄ™pne jest sÅ‚uchanie normalnego jÄ™zyka niż rozprawy naukowej. I mnie to osobiÅ›cie irytuje – zamiast zachowywać siÄ™ jak czÅ‚owiek, zachowuje siÄ™ jak naukowiec, którego maÅ‚o kto rozumie. Teoria a praktyka, to sÄ… dwie różne rzeczy, droga Filolożko. Lepiej siÄ™ już wyrażać mowÄ… potocznÄ… i mieć wiÄ™ksze nadzieje, że przekazywane treÅ›ci trafiÄ… do uczniów, aniżeli uczniowie przeÅ›piÄ… całą lekcjÄ™ nic z niej nie wynoszÄ…c (rzecz jasna, niedosÅ‚ownie
).
19 września 2008 o 23:03
Jest różnica między językiem zrozumiałym a błędami językowymi, drogi eRIZ i tego nie da się podważyć. Można mówić zrozumiale i jednocześnie poprawnie.
20 września 2008 o 00:13
Fakt, aczkolwiek czÄ™sto siÄ™ zdarza, że to tylko subtelna różnica…
Kolokwializmy, czy inne tego typu wyrażenia (stosowane, oczywiście, z umiarem) stanowią jednak pewne urozmaicenie. ;]
A i uczniowie mają także powód, żeby się trochę pośmiać, bo jednak warto czasem popełniać błędy. ;]
20 września 2008 o 01:06
heh. Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Nauczyciele nie są od tego, aby popełniać błędy. Śmiać nie powinno się z nich, a ewentualnie z nimi. Bo jaki autorytet ma nauczyciel, z którego się uczniowie śmieją? Albo taki, który nie mówi poprawnie?
Powtarzam. Nauczyciel, w tym wypadku polonista, jest od tego, by dzieci nauczyć mówić poprawnie. Jak majÄ… tego dokonać uczniowie, skoro osoba o najwyższym autorytecie w tym przypadku – popeÅ‚nia błędy.
Nie rozumiem co tu podchodzi pod (tÄ™) dyskusjÄ™.
20 września 2008 o 11:54
Popatrz – podrÄ™czniki sÄ… tak beznadziejnie pisane, że ciężko odróżnić je od encyklopedii. I przyznam, że zagadnienia sÄ… wyjaÅ›niane tak sztucznym jÄ™zykiem, iż ciężko je pojąć od razu i trzeba rozklepywać zdania wg „co autor/poeta miaÅ‚ na myÅ›li”.
JeÅ›li nauczyciel używa tego samego jÄ™zyka, co w książkach (pseudomÄ…drego), to jakie sÄ… wyniki nauczania…?
Ja nie mówiÄ™, że z nauczyciela, ale wÅ‚aÅ›nie, że z nauczycielem. A dystans do tego typu zasad też jest potrzebny. PomyÅ›l tylko, co jest po latach, gdy sobie już doroÅ›li uczniowie powiedzÄ… „a ten/ta, to byÅ‚a niezÅ‚a, , fajny byÅ‚(a)”. Lepiej tak niż, „o, ten/tamta fatalna, niczego mnie nie nauczyÅ‚/a”.
Poprawność polityczna nie zawsze wychodzi na zdrowie, nadgorliwość gorsza od faszyzmu. ;]
20 września 2008 o 14:52
To musiałeś korzystać z beznadziejnych podręczników
Ja takiego problemu nie miałam. Były pisane czytelnie i zrozumiale
A definicje byÅ‚y wyjasniane „Na chÅ‚opski rozum”.
Znów zapętlasz się w tym, co napisałeś we wcześniejszym komentarzu. Więc i ja powtórzę: Można, bez problemu, mówić poprawnie i zrozumiale. Nauczyciele nie mogą mówić z błędami językowymi.
Ani poprawność polityczna ani nadgorliwość nie mają tu nic wspónego.
20 września 2008 o 14:55
Niestety, ja sobie podrÄ™czników nie wybieram, sÄ… one okreÅ›lane z góry…
Można, ale to sÄ… wyjÄ…tki…
20 września 2008 o 17:04
To nie są żadne wyjątki. Nie rozumiem, bez obrazy, ale musisz mieć naprawdę jakąś traumę związaną ze szkołą.
Dobry nauczyciel ZAWSZE wysławia się jednocześnie zrozumiale i poprawnie.
30 listopada 2008 o 19:13
NaprawdÄ™ nauczycielka od polskiego mówiÅ‚a „Tam pisze”????????????????????????????????????????????????????????? Apokalipsa. A ja drżaÅ‚am, jak moja opiekunka praktyk nie poprawiaÅ‚a uczniów jak mowili „ProszÄ™ PaniÄ…”……
1 grudnia 2008 o 00:48
No właśnie!
Cieszę się, że ktoś mnie rozumie
1 grudnia 2008 o 01:37
Przepraszam, ale czy nie mówi siÄ™ raczej „doznać szoku”?
1 grudnia 2008 o 11:38
Mówi się
Dziękuję, już poprawiłam
21 marca 2009 o 23:57
[...] wiem czy ktoś zwrócił uwagę, ale kilka dni temu, prowadziliśmy z eRIZem dość burzliwą dyskusję. Ja uważałam, że nauczyciel powinien świecić przykładem, jeśli mowa o wysławianiu [...]
19 września 2009 o 16:58
[...] dziś chciałabym skomentować kolejne praktyki. Nawiązuję do wpisu z zeszłego roku. Przyznaję, że ten stopień edukacji jest nielada wyzwaniem. Uczniowie gimnazjum (zwłaszcza [...]