Artykuł napisany przez

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

12 komentarzy

Strona 1 z 1
  1. $LO$O
    $LO$O z | | Odpowiedz

    Kiedy napiszesz książkę? 😛

  2. K.
    K. z | | Odpowiedz

    …cóż język jest tworem dynamicznym, wiele powszechnie dziś używanych wyrazów, kiedyś budziło kontrowersje, choćby „artystka” czyli żeński odpowiednik „artysty”, kiedy po raz pierwszy go użyto stwierdzono, że brzmi niedorzecznie i mało poważnie:)

  3. Olla
    Olla z | | Odpowiedz

    Zgadzam się w stu procentach z przedmówcą/przedmówczynią. Dziś określenia kierowniczka czy psycholożka brzmią nie tyle pejoratywnie co nawet protekcjonalnie. Nauczyciel to akademicki, nauczycielka- nauczania początkowego; profesor to na uniwersyteci, profesorka- w liceum; kierownik to fabryki, a kierowniczka to co najwyżej sklepu spozywczego( i do tego kojarzy się z z osobą zajmującą to stanowisko w czasach słusznie minionych, a więc niepozytywnie) Ale kiedyś studentek też nie było a dziś nikt nie dziwi się na tę formę. Ja naprawdę mam szczerą nadzieję, że z czasemprzyzwyczimy się do tych dziwnych dziś form (i też w celu ich „oswojenia” piszę o nich pracę mgr:-))

  4. Sajczan
    Sajczan z | | Odpowiedz

    Wcale nie są poprawne (pisałem już kiedyś tutaj o tym): http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10034

  5. meh
    meh z | | Odpowiedz

    Według mnie „dyrektorka” nie brzmi aż tak źle, gorzej ze słowami z przyrostkiem „-lożka”. Na przykład kiedy słyszę „psycholożka” od razu nasuwa mi się skojarzenie z chorą psychicznie samicą dzika(choć to akurat jest „loszka”, ale podświadomie…). To ja już wolę panią filolog i panią psycholog.

  6. mademoiselle.elisabeth
    mademoiselle.elisabeth z | | Odpowiedz

    walczymy o wprowadzenie żeńskich końcówek, ponieważ język kształtuje świadomość. język polski ma (stety niestety) rodzaje i większość nazw zawodów ma rodzaj męskoosobowy, mówiąc „dyrektor” widzimy pana w średnim wieku w garniturze. znamienne, że męskoosobowy rodzaj ma większość nazw zawodów „prestiżowych” – profesor, dyrektor itd. bo już nikomu nie przeszkadza „przedszkolanka” (za to „przedszkolanek” też brzmi śmiesznie, prawda?), a różnica między „sekretarzem” a „sekretarką” aż bije po uszach. za tym idzie postrzeganie kobiet jako „z natury nie nadających się” na pewne stanowiska.
    stąd także to postrzeganie nazwy męskoosobowej jako dodającej powagi. tak, jak śmiesznie brzmi słowo „profesorka”, tak wyjątkiem w środowisku jest kobieta na tym stanowisku. to „walka u postaw” – wiele słów już się na nowo przyjęło i nikogo nie dziwią, za kilka-kilkanaście lat nowe pokolenie będzie używać obu form bez najmniejszego problemu (miejmy nadzieję).

    poza tym jeszcze nie tak dawno większość nazw zawodów miała swoją wersję i męską i żeńską i nikogo to nie śmieszyło.

  7. Pawel
    Pawel z | | Odpowiedz

    „Wciąż jednak powstaje, a mamy już przecież XXI wiek, mnóstwo wyrazów, które trzymają się ?męskości? rękami i nogami, i za nic nie chcą przyjąć formatu żeńskiego.” Taki sposób stawiania przecinka przed „i” nie był chyba omówiony w poście, który porusza ów temat.

  8. Ania
    Ania z | | Odpowiedz

    Uważam, że braku pewnych form językowych nie można rozpatrywać w kategorii dyskryminacji kobiet. Dziś jest wiele pań konsulów i pań ambasadorów, jeszcze więcej pań profesorów i nikomu nie przychodzi do głowy, aby dziwić się, że to kobieta. Jak by nie patrzeć, z drugiej strony, mamy więcej możliwości – mamy panią konsul i panią konsulową, panią ambasador i panią ambasadorową, a mężczyźni? 😉 Poza tym, jak jedna z forumowiczek już tutaj wspomniała, możemy znaleźć w języku sytuacje odwrotne, np. pan przedszkolanek… A końcówka -olog wcale nie określa męskiej dominacji w życiu zawodowym, wystarczy spojrzeć chociażby procentowo, ilu filologów to kobiety, a ilu mężczyźni.

  9. Iga
    Iga z | | Odpowiedz

    Pamiętam, że na lekcji WOS-u (w drugiej klasie gimnazjum) rozmawialiśmy sobie na temat feministek. Nauczycielka przytoczyła taki przykład:
    Pan jest cukiernikiem. Więc pani jest… cukierniczką?
    Cóż, nikt nie załapał o co chodzi. Dopiero gdy kobieta uświadomiła nam, że „cukierniczka” to potoczna nazwa kobiety połykającej spermę, stwierdziliśmy z zażenowaniem (a przynajmniej większość klasy), że lepiej dać sobie spokój z wprowadzaniem żeńskich odpowiedników męskich zawodów :>

Prosimy o komentarz z Twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Napisz odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
Generalnie w każdym bądź razie na chłopski rozum rzecz biorąc
Zamknij