Artykuł napisany przez

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

145 odpowiedzi

« Starsze komentarze Strona 5 z 5
  1. Kamil
    Kamil 11 stycznia 2013 z 03:08 | | Odpowiedz

    Czytając tego bloga, zaczynam się zastanawiać jakim cudem ja się w ogóle jeszcze potrafię wysławiać skoro takie błędy robię :D

  2. Podsumowanie roku 2012 | Dylematy filolożki

    [...] 2. Prawidłowy zapis bibliograficzny 3. Tą czy tę [...]

  3. Truther
    Truther 6 marca 2013 z 12:13 | | Odpowiedz

    Świetny artykuł… którki, treściwy i konkretny. Oby więcej takich w internecie.

  4. Gall
    Gall 18 kwietnia 2013 z 18:54 | | Odpowiedz

    Nie łatwiej zapamiętać że „tą” łączymy z formą rzeczownika kończącego się na „ą”, a „tę” z formą rzeczownika kończącego się na „ę”. Bardziej intuicyjnie da się to załapać i trudno o pomyłkę.

  5. Gawron
    Gawron 29 maja 2013 z 15:15 | | Odpowiedz

    Język polzka być trudna, to wiemy nie od dzisiaj. Sporo w nim absurdów i zupełnie zbędnych komplikajci. Tak jest i w tym wypadku. O ile w formie fonetycznej nie ma to znaczenia, o tyle w pisanej też go nie ma. Bowiem pisana forma jest w tym wypadku odzwierciedleniem fonetyki, nie zmienia w zupełności odbioru zdania. A jakżę kretyńsko brzmi „podaj mi TĘ książkę”, czy „kocham TĘ osobę” wie każdy, kto sobie to kilka razy powtózy na głos, lub użyje w zdaniu. Zatem, jakkolwiek nie błoby to poprawne gramatycznie, takkolwiek jest to zupełnie niepoprawne stylistycznie. Stąd nie ma co się przejmowac gramatyką, skoro ona nie zmienia niczego akurat w tym wypadku. Dlatego też nawet w literaturze, kto mądrzejszy, to nie dba o tą poprawność. Sprawa ma się zresztą tak smao, jak i z przecinkami…

    1. szpaqus
      szpaqus 22 października 2013 z 21:18 | | Odpowiedz

      Czytam i z każdym słowem zżymam się bardziej i bardziej… Straszne. Ile trudu kosztuje poprawne dobranie słowa? Patrząc na to w ten sposób – po co mówić włączać skoro włanczać też można mówić? W moim mniemaniu okropnie brzmi kocham tą osobę, tam się nawet literki na końcu gryzą i, szczerze mówiąc – zdanie traci sens. Takie są zasady naszego języka i należy się do nich stosować, ot, z szacunku. Dla siebie, dla narodu, dla moich uszu.

      1. Aleksander
        Aleksander 16 maja 2014 z 13:35 | | Odpowiedz

        „Straszne. Ile trudu kosztuje poprawne dobranie słowa?”

        To nie wynika z żadnego „trudu”. Taka jest konstrukcja naszej mentalnej gramatyki z którą obcujemy na co dzień. Jedna forma wydaje nam się „naturalniejsza”, bo po prostu spotykamy się z nią w środowisku w którym mówi się danym dialektem języka. I tak można by na przykład stworzyć tak zwane „Izoglosy”, czyli mapy posługiwania się „tą” lub „tę” w różnych obszarach Polski.

        „Patrząc na to w ten sposób – po co mówić włączać skoro włanczać też można mówić? ”

        Właściwie to jest to arbitralne i wynika jedynie z tego jak „naturalna” forma się ludziom wydaje. Poprawianie innych to forma „policji językowej” która ma na celu zaznaczenie wpływu danego „poprawnego” wyrażenia na użytkowników języka. To że jest to całkowicie arbitralne wynika z ewolucji języka. Od dawien dawna język się zmieniał i dawne błędy oraz wyjątki są dzisiejszą polszczyzną. Tak jest z każdym językiem; uczyłem się na bardzo dobrym przykładzie języka angielskiego, gdzie „poprawność” była w pewnym okresie historycznym zupełną abstrakcją, zarówno na piśmie jak i w mowie.

        „Takie są zasady naszego języka i należy się do nich stosować, ot, z szacunku. Dla siebie, dla narodu, dla moich uszu.”

        Polecam poczytać o preskryptywizmie językowym.

        Może się okazać że za paręset lat nie tyle będę kaleczył „nasz język”, co mówił po prostu w innym :)

        1. Aleksander
          Aleksander 16 maja 2014 z 13:45 | | Odpowiedz

          Ot i świetny przykład – nieświadomie napisałem „nie tyle kaleczył (…) co mówił po prostu” zamiast „(…) co po prostu mówił”.

          Szyk w języku polskim jest wolny, co nie zmienia faktu że w pewnych konstrukcjach gramatycznych (nie tyle X… co …Y – gdzie X i Y będą orzeczeniami, a „…” tym co następuje przed lub po nich) preferuje się (odczuwa się jako bardziej naturalny) określony szyk. Ja ten szyk złamałem. Nie wiem co jest tego przyczyną – być może tok myślenia (kolejność myśli), który nie odzwierciedla struktury gramatycznej. Może tok mojego myślenia powinna determinować gramatyka, (w końcu myślę w danym języku – tak jakby…) ale posłużyłem się kalką z innego.

          To że nikt tym wszystkim raczej nie steruje w sposób świadomy (to raczej gramatyka kieruje nami a my odczuwamy to jako mniej lub bardziej naturalne) jest najlepszym dowodem na to, że w wyniku „błędów językowych” które z czasem przechodzą na pokolenia powstaje po prostu nowy język, a bariery pomiędzy użytkownikami którzy „wiedzą lepiej” od tych błądzących tylko to ułatwiają.

    2. yyy
      yyy 14 lipca 2014 z 15:54 | | Odpowiedz

      Dla niektórych poszedłem też brzmi kretyńsko….

  6. kizia
    kizia 4 czerwca 2013 z 13:14 | | Odpowiedz

    ja to tak zapamiętałam i zawsze komuś tłumaczę, że ją mówię ą, to musi być tą, a ę, to musi być tę. :D

  7. Kaka
    Kaka 29 lipca 2013 z 18:18 | | Odpowiedz

    Drogi Gawronie, Twój komentarz brzmi kretyńsko z tymi wszystkimi błędami.

  8. ewam
    ewam 4 sierpnia 2013 z 13:24 | | Odpowiedz

    Moim zdaniem, podany przyklad jest zly, poniewaz slowo ksiazka w tych dwuch zdaniach jest w innych przypadkach, Tomoze byc bardzo mylace. Tym bardziej, ze wiekszosc osob nie popelnia bledow w narzedniku, tylko wlasnie w bierniku. Nawet osoby, ktore popelniaja duzo bledow nie powiedza (widzialam Cie z te ksiazka). Aby lepiej pokazac blad i lepiej go wytlumaczyc, moim zdaniem, nalezy zestawic dwa zdania: jedno poprawne a drugie nie – ale w tym samym przypadku. Jak najbardziej zgadzam sie z opinia Gall
    Ps.nie mam polskich liter na klawiaturze.

    1. KatarzynaN
      KatarzynaN 14 października 2013 z 12:04 | | Odpowiedz

      Brak polskich znaków w klawiaturze nie tłumaczy z jakże wspaniałego błędu: „dwuch” -> „dwóch”.

    2. dawid
      dawid 3 stycznia 2014 z 21:35 | | Odpowiedz

      Nie da się nie mieć polskich znaków na klawiaturze. Wystarczy zmienić język w menu windowsa na pasku zadań, a potem altem zmieniać litery. No ale po co się męczyć, wystarczy pod każdym postem napisać, że się ma złą klawiaturę.

  9. gabipi
    gabipi 4 stycznia 2014 z 22:47 | | Odpowiedz

    Czyli kiedy mówię „tę całą sytuację” to jest to poprawna forma, natomiast „tą całą sytuację” jest niepoprawne?

  10. Armenio
    Armenio 10 maja 2014 z 15:03 | | Odpowiedz

    Pamiętam, mój nauczyciel od j. polskiego mówił kiedyś nie tąkaj (chodziło mu o używanie „tą”) – nie pamiętam tylko w jakim kontekście.

  11. Michał
    Michał 8 lipca 2014 z 15:33 | | Odpowiedz

    Dziękuję, nigdy tego nie rozumiałem.

Prosimy o komentarz z Twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Napisz odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
Bynajmniej a przynajmniej
Zamknij