Problemy językowe, błędy ortograficzne, zagadki polonistyczne…

Tłumaczenia tytułów filmów…?

Dziś króciutko, chciałam się tylko pożalić. Będzie więc o tłumaczeniach tytułów filmów w Polsce. Niestety, ale to bardzo przykre, że nasi producenci (a może i tłumacze) regularnie wpadają na pomysły totalnie abstrakcyjne i absurdalne, zupełnie niepasujące do oryginalnego tytułu ani do tematyki, fabuły.

Moje ulubione:

Dirty Dancing – wirujący seks

Desperate Housewives-  gotowe na wszystko

Skins – kumple

Prison Break – Skazany na śmierć

Made of honor - moja dziewczyna wychodzi za mąż

a jakie są wasze typy?

Podobne wpisy:

  1. Facebookowe tłumaczenia

18 odpowiedzi do wpisu: “Tłumaczenia tytułów filmów…?”

  1. lena pisze:

    A jaki Ty Madziu masz pomysł na tłumaczenia wyżej wspomnianych tytułów? Przeciętny zjadacz chleba nie zwraca na nie uwagi, a jeśli jakiś polski odpowiednik jemu nie odpowiada to używa oryginalnego. Zapomniałaś jeszcze o The Bold and The Beautiful ;-) Będę bronić translatorskiej braci, chociaż zgadzam się, że Wirujący Seks to lekkie przegięcie, ale z drugiej strony częściej słyszę w użyciu właśnie Dirty Dancing. Zastanawiałam się ostatnio jak przetłumaczyłabym Prison Break i nie wiedziałam, do głowy przyszedł mi jedynie Więzienny rozłam?! Jak to brzmi?! Skazany na śmierć wydaje się być dobrym rozwiązaniem.
    Niestety, w porównaniu do języka angielskiego, nasz ojczysty język nie daje wiele możliwości leksykalnych i właśnie dlatego jestem zdania, że niektóre tytuły powinny po prostu pozostać w oryginale. To już jednak nie jest kwestia językowa. Pozdro

  2. Klasyki: Terminator – Elektroniczny morderca, Die Hard – Szklana pułapka, a z seriali: Gilmore Girls – Kochane kłopoty. To kilka moich ulubionych ;) BTW: świetny blog, dodałem już do Google Readera i zamierzam korzystać z wszystkich wskazówek ;)

  3. Magdalena Bród pisze:

    oj Lenko. Niestety w żadnym razie się z Tobą nie zgadzam.
    To, że komuś nie pasuje tłumaczenie i używa nazwy oryginalnej – to zupełnie inna sprawa i ratunek.

    Dirty Dancing – widzisz coś w dosłownym tłumaczeniu?
    Desperate housewives – albo tutaj?
    Bo ja nie.

    Skins – moim zdaniem powinna zostać oryginalna nazwa. Przeciez nic by się nie stało,a skoro w innych krajach zostawiają – to czemu nie my?

    Prison Break – ok, tutaj może być kwestia sporna. Aczkolwiek ‘Ucieczka z więzienia’ byłaby w porządku.

    Pawle, racja. Podałeś idealne przykłady :)
    ps. Dzięki ;) Ja Twój blog również czytam regularnie.

  4. rsl pisze:

    oj! „Przeciętny zjadacz chleba nie zwraca na nie uwagi” że tak zaśpiewam, a właśnie, że nie… Otóż moja Mamusia ze 2 dni temu, spokojnie zjadając se chleba przed telewizorem zwróciła swą uwagę na fakt błędnego tłumaczenia „Gotowych Na wszystko” a lingwistką pierwszej klasy to ona nie jest… wystarczyło, że wiedziała, iż „Desperate” znczy coś – zdesperowane… Więc nawet „Przeciętny” zjadacz chleba daje rade.

  5. lena pisze:

    Owszem, zawsze można się przyczepić niedosłownego tłumaczenia, ale wcześniej już doszłyśmy do wniosku, że pewnych tytułów nie da się przetłumaczyć słowo w słowo. Zawsze wtedy na pewno znajdzie się wiele osób krytykujących takie, a nie inne tłumaczenie. Może po prostu pora zrezygnować z tłumaczy, a postawić na nauczycieli i niech każdy ogląda w oryginale ;)

  6. Magdalena Bród pisze:

    Ale co ma jedno do drugiego? Ja piszę o tłumaczeniach tytułów. Same tłumaczenia filmów wymagają jeszcze większej uwagi, bo są czasem jeszcze bardziej absurdalne… I niestety często znam na tyle język, w którym film oglądam, że muszę być tego świadkiem. Aż by się chciało być tego nieświadomym.
    Każdy może krytykować – owszem. Więc ja krytykuję. Jestem zdania, że w 99% procentach tłumaczyć tytuły dosłownie można.
    Nie doszliśmy wczesniej do wniosku, że niektorych tytułów nie można tak tłumaczyć :) Ty po prostu nie odpowiedziałaś mi na pytania – czemu w/w tytuły nie mogły zostać tak przetłumaczone. :)

  7. rsl pisze:

    Pomysł z nauczycielami dobry, szlachetny… ale niestety w tym pieknym kraju nad Wisłą nadal utopijny i nieprawdopodoobny. A codo faktu, iż nie d się dosłownie przetłumaczyc… owszĘ… niektórych dosłownie się nie da… ale da się poprostu lepiej. Krew nagła mnie zalewa chwilami jak widze kolejne cudowne tłumaczenia.

  8. lena pisze:

    Madziu a tego emotka na końcu nie zauważyłaś? ;)
    Odpowiadam na pytanie: wymienione tytuły oczywiście mogły zostać przetłumaczone dosłownie, tak jak każdy tekst może zostać przetłumaczony dosłownie. I chyba tyle w tym temacie.

  9. Magdalena Bród pisze:

    właśnie ;) więc nie wiem czemu się czepiałaś od samego początku ;P

  10. Malamute pisze:

    dobra, ja dorzuce swoje trzy grosze :

    Fight Club – Podziemny krag
    Forgetting Sarah Marshall – Chlopaki tez placza
    Fear and Loathing in Las Vegas – Las Vegas parano
    Cloverfield – Projekt Monster
    Living Hell – Organizm

  11. salvi pisze:

    Ja bym „Prison Break” po prostu jako „Ucieczka” przetłumaczył. Z Dirty Dancing to faktycznie przesada :D . No ale więcej osób pójdzie na „Wirujący Sex” niż na „Brudny Taniec”. Podobnie z moim faworytem:

    Nuda v Brně – inne tłumaczenia były dosłowne, ale Polacy oczywiście musieli to przerobić na… „Seks w Brnie” :D

  12. Magdalena Bród pisze:

    tak! ;) nawet widziałam ten czeski film Salvi ;) i też się z tego śmiałam ;)
    Malamute, pamietam, że tez przeżywałam to tłumaczenie Forgetting Sarah Marshall – Chlopaki tez placza

  13. tolbar pisze:

    a moge sie spokojnie zalozyc, ze gdyby dirty dancing od samego poczatku byl przetlumaczony na np. brudny taniec (chociaz ja bym go osobiscie przetlumaczyl na nieczysty taniec) to do dzis tak by to wszystkim utkwilo w pamieci i tak by sie kazdy do tego przyzwyczail, ze nikt by sie nawet teraz nie zastanawial nad poprawnoscia tlumaczenia. jeszcze chcialem zwrocic uwage nie tyle na tlumaczenia tytulow co na tlumaczenia samego juz filmu tj. dialogow itd. jesli chodzi o idiomy to powiedzmy, ze mamy kilka mozliwosci tlumaczenia, ale gdy chodzi o zwykle wyrazenia, zdania to nie widze potrzeby przeinaczania :)

  14. Olla pisze:

    Mój faworyt: Eternal sunshine on the spotless mind przetłumaczony jako Zakochany bez pamięci.
    To prawda, ze polscy dystrybutorzy( bo to oni decydują o tłumaczeniu bądź nie tytułów filmów) czasem jadą po bandzie, ale z drugiej strony strzeż nas Boże od dosłownych transkrypcji, wszak każdy szanujący się lingwista wie, że nie ma czegoś takiego jak „dosłowne tłumaczenie”

  15. Student polonistyki pisze:

    Przypadkiem na tę notkę trafiłem. Chciałem tylko napisać, że ja bym się na Twoim miejscu nie chwalił tym, że studiuję polonistykę, gdybym popełniał takie błędy ortograficzne jak Ty („króciótki”!) i pisał w tak kiepski pod względem gramatycznym sposób… Wiadomo, nikt nie jest doskonały, ale bez przesady.;)

    Pozdrawiam.:)

  16. Magdalena Bród pisze:

    Mogę Ci zagwarantować, że to był jedyny błąd ortograficzny na tym blogu, a Ty od razu generalizujesz.
    Poprawiłam od razu, nie mam pojęcia jak to się stało, ponieważ ja takich błędów nie popełniam.
    Ten wpis jest tu prawie rok, a dopiero Ty to zauważyłeś. Dzięki. Ja nie wracam do swoich poprzednich notek zbyt często.

    Kiepski pod względem gramatycznym? Nie sądzę :-)

    Pozdrawiam.

  17. olgacecylia pisze:

    „Skazany na śmierć” nie jest dobrym rozwiązaniem, bo w pewien sposób zmienia głównego bohatera pierwszej serii (i jak widzę „sezon 1″, to mi się nóż w kieszeni otwiera, mogłabyś też o tym napisać) z Michaela na Lincolna, a z kolejnymi seriami niewiele ma wspólnego. Proponowałabym raczej tytuł w stylu „Ucieczka zza krat” – użycie związku frazeologicznego zamiast dosłownego „więzienia” byłoby moim zdaniem bardziej na miejscu.

    „Dirty Dancing” – sprawa bardzo prosta, którą rozwikłałam mając lat może 10. „Zakazany taniec”. W żadnym razie „brudny”, brudny to był Harry. I nie „nieczysty”, komuś się Deuteronomium przypomniało?

    (Nie używam emotikonek, to nie znaczy, że wszystko, co piszę, jest całkiem serio.)

  18. Anahella pisze:

    Tłumaczenie „Dirty dancing” w ogóle mija się z celem. Film trafił do polskich kin wiele lat po premierze, i na początku nikt go nie skojarzył.

    Czasem trzeba przetłumaczyć coś inaczej. Bardzo lubię serial o oryginalnym tytule „The Closer”. Czy przyciągnąłby mnie tytuł „Zamykacz”? Na pewno nie. A „Podkomisarz Brenda Jonson” od razu mówi że to pozycja dla wielbicieli kryminałów.

    A co z kultowym filmem „Hair”? Gdyby przetłumaczono tytuł, do kina wybraliby się pewnie tylko fryzjerzy.

    Dlatego nie oceniajmy zbyt szybko, bo tytuł nie jest dokładnie przetłumaczony. „Zdesperowane gospodynie domowe” brzmi trochę jak „Kobiety na skraju załamania nerwowego”. O ile Almodovar ma w świadomości widzów szeroki margines na wycudaczone tytuły, o tyle serial telewizyjny powinien mieć tytuł łatwy do przełknięcia.

    Poza tym po polsku „gospodyni domowa”, to kobieta nie realizująca się zawodowo, czego o bohaterkach powiedzieć się nie da.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© Dylematy filolożki 2008-2012. Wszelkie kopiowanie tekstów bez zgody autorki zabronione.