Artykuł napisany przez

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

8 komentarzy

Strona 1 z 1
  1. Marcin G.
    Marcin G. z | | Odpowiedz

    Moim zdaniem – zdecydowanie warto – wśród ludzi, którzy nas otaczają. Zauważyłem, że podczas dyskusji w internecie, jeśli pisze się w sposób normalny, to odbiorca podświadomie traktuje nas i nasze zdanie poważniej.

    Z emotikonami jest już ciężej. Podczas rozmowy w sieci często odbiorcy trudno jest odgadnąć to drugie, niedosłowne przesłanie. Jedna emotka rozwiąże problem i jeszcze wskaże w jakim stanie emocjonalnym jest rozmówca. Z emotikonami dlatego osobiście walczyć nie zamierzam 🙂

    Mam z tego powodu jeden problem, błahy w sumie – stawiać kropkę pomiędzy ostatnią literą w zdaniu, a emotką?

    PS. Wybacz, że tak wykopuję stare tematy, ale niedawno się o Twoim blogu dowiedziałem i czytam wszystko od początku 🙂

  2. kopersuperhero
    kopersuperhero z | | Odpowiedz

    Jak wyżej: Wybacz, że tak wykopuję stare tematy, ale niedawno się o Twoim blogu dowiedziałem i czytam wszystko od początku

    W środku tekstu jest takie słowo: „Coprawda”… 😉

  3. Anahella
    Anahella z | | Odpowiedz

    Brak polskich literek to problem zanikający. Kiedyś na IRC za polskie literki osobiście wywalałam „lamerów”, bo korzystałam z platformy Mac i zamiast liter widziałam „krzaki”. Dziś ten problem zaniknął, jedynie problem mają osoby mieszkające za granicą, bo nie każdy potrafi doinstalować sobie polską klawiaturę.

  4. Filolożka :)
    Filolożka :) z | | Odpowiedz

    Cudownie tu trafić 🙂 Szukam materiałów do pracy na ten temat.

  5. filolog
    filolog z | | Odpowiedz

    Problem braku polskich znaków istnieje i wciąż się pogłębia. Tak jak wszystkie inne aspekty internetowego slangu. W sieci nie ma poprawnej polszczyzny. I cóż z tego? Wszyscy korzystamy z Internetu, który jest elastyczny. Dlatego poloniści też muszą być elastyczni, bo ów język żyje własnym życiem. My to jedynie obserwujemy i uczestniczymy w tej ewolucji… lub nie. Jednakże z całą pewnością jej nie zatrzymamy.

  6. Maria Dzierlęga
    Maria Dzierlęga z | | Odpowiedz

    Nie umiem pogodzić się z językiem „internetowym”. Nazywam to niechlujstwem. Są potrzebne i skróty, i emotikony. Ale gdy jest to nadużywane, to rozrasta się, jak zaraza. I przyzwalając, zachęcamy młodzież i dzieci do brnięcia w te zaniedbania. Uważam podobnie, jak wyżej piszący pan Marcin G, że gdy ja piszę poprawnie, to odbiorca- choćby podświadomie traktuje mnie lub temat poważniej, a mam też nadzieję, że czegoś się nauczy. Ubolewamy nad nowomową internetową. A temat jest wszędobylski. Na przykład w telewizji i w ogóle wszędzie widzi się i słyszy niewybaczalne błędy, chyba już- o zgrozo uznane za normalną, poprawną polszczyznę, choćby „jakiś” i „także”, zamiast „jakichś i „tak że” (choć wiadomo, że i te pierwsze wyrażenia są prawidłowe, ale w odpowiedniej odmianie). I to profesorowie, lekarze, księża- potrafią tak mówić, jak powyżej wymieniłam.Czy państwa nie przeraża to wszystko? Mnie przeraża.

Prosimy o komentarz z Twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Napisz odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
podoba mi się / mnie się podoba
Zamknij