Ostatnio pisałam o tym, że jestem pod wrażeniem talentu młodych ludzi, jeśli mowa o kreatywności językowej – TUTAJ.
Dziś znów nasłuchałam się tego słownictwa, więc postanowiłam się nim z wami podzielić
Jakby nie patrzeć (a patrzę) jeszcze niedawno byłam nastolatką ^^
naralizator - Cześć (od nara)
puścić biedaka – Puścić komuś sygnał z powodu braku pieniędzy na telefonie, prosząc jednocześnie o zadzwonienie
stwarzasz - Szukasz problemu, stwarzasz je. Problem występuje tutaj w domyśle
fejm – być sławnym, popularnym (to zrozumiałe)
spina – oburzać się, denerwować
Żal.pl – tyle co „jesteś żałosny”, to już dość popularne
źą - ziom
taboret – ktoś, kto jest niski
jacha, włacha… – jasne, właśnie
być tru – być autentycznym, prawdziwym
3K – randka (!) (Kino, Kolacja, Kopulacja)
szmula – laska, panna
I jak tu nie być pod wrażeniem?
Jeszcze o tym napiszę
Brak podobnych wpisów



6 listopada 2008 o 19:14
Co do „cześć (od nara)” to jest jeszcze określenie narty, a odpowiedź na to snowboard. ;P
Jeżeli chodzi o oburzanie się/denerwowanie się to w towarzystwie, w którym się obracam mówią na to spruty/napinka.
6 listopada 2008 o 23:01
– a to to pod wpływem polskiego South Parka.
7 listopada 2008 o 01:03
co do „szmuli”-nie mam pojecia jakie sa korzenie tego slowa, ale w Szczecinie, gdzie mieszkam mowi sie tak na dziewczyny od ladnych kilku lat. Na chlopakow za to czesto mowi sie „many”. Ktos ma pomysl, skad oba slowa sie wziely?
7 listopada 2008 o 01:36
@K, u mnie szmul mówi się od 2 lat na ludzi z „ekipy”
a samo słowo nacechowane jest bardzo pejoratywnie… to osoba, która siebie nie szanuje, nie ma szacunku do siebie, beznadziejna, wsiurska.
Jeśli chodzi o manów, to chyba nie trzeba się długo zastanawiać ;> z angielskiego man ;>
7 listopada 2008 o 20:01
Problem w tym, że „many” to liczba pojedyncza. Skąd to się wzięło? Też z angielska od money?:)
7 listopada 2008 o 23:03
pewnie ze zwykłej niewiedzy…
nie sądzę, aby to miało coś wspólnego z pieniędzmi ^^
9 listopada 2008 o 22:23
Hmm.. niektóre z tych określeń znam dosyć dobrze. Ale wydaje mi się, że to wszystko i tak zależy od rejonu. Na pewno na Śląsku mówi się inaczej, niż na Mazurach
Pozdrawiam!
11 listopada 2008 o 02:27
Ja tam się jeszcze mogę jako rocznik 90 do nastolatek zaliczyć;) Ciekawi mnie czy ta nowomowa ma naleciałości regionalne. Część importowana z j.angielskiego jak np: fejm(fonetycznie pisane) ale szmula pierwsze słyszę, nawet korekta wewnętrzna tego nie chce przepuścić;) Fajny blog.
11 listopada 2008 o 09:38
@Magdo, na pewno jest tak, że część tego „slangu” ma charakter regionalny…
Dziękuję
16 listopada 2008 o 17:29
ey . mam pytanie co to znaczy ttsl ? to bardzo popularne ale ja nadal nie wiem od czego to skrot ?
z gory dzia : )
16 listopada 2008 o 19:21
Nie mam pojęcia ;>
20 listopada 2008 o 04:03
Zguglowałem, jeśli tak wolno napisać. Nie widziałem w kontekście, więc nie mogę być pewien, ale TTSL to najprawdopodobniej „Trying to Supress Laughter”, czyli „próbuję się nie śmiać”. Ta sama kategoria, co LOL (Laughing Out Loud, nie żadne „Lots of Laughs”).
„Źą” jest fajne, reszta raczej Żal.pl.
B. ciekawy blog.
29 listopada 2008 o 03:08
Co mam zrobic jesli chlopak ktory mi sie podoba chodzi z moja przyjaciolka?
29 listopada 2008 o 10:58
@ Sekretna

gdyby to pytanie było choć trochę na temat, odpowiedziałabym, że odpuścić, w końcu jest z Twoją przyjaciółką.
9 lutego 2009 o 09:37
Przemyslaw!
TTSL na pewno nie oznacza “Trying to Supress Laughter”, czyli “próbuję się nie śmiać”.
Ja zauwazylam to w opisach na gg u osob zakochanych..
np. „Nie potrzebuje słow ,wystarczy dotyk ust,tylko bądź ;*** TTSL”
takze to nie jest to..
9 lutego 2009 o 15:03
Wiem!
Tylko Ty się liczysz
2 grudnia 2009 o 01:05
Nastolatką nie jestem od ponad 20 lat, ale wśród moich znajomych funkcjonuje taki dialog:
- Siemasz, na flaszkę nie masz?
- Coś się znajdzie.
A naprawdę znaczy to:
- Chodźmy na kawę
- Chętnie
Oczywiście używamy tego w dość ścisłym gronie, w którym wszyscy wiedzą, że to żart.
14 kwietnia 2010 o 18:52
O jejuś, jejkuś… To ja coś zacofaną nastolatką jestem, bo wielu przytoczonych w pani notce słów nie znałam.
Z „puścić biedaka” w ogóle się nie spotkałam. Dane mi było zapoznać się z „puścić sygnałka”, „dryndnąć”, a jeśli idzie o esemesy, to „puścić zajączka”.
U mnie w szkole słychać echo innych, choć często podobnych słów, niektóre wulgarne, inne zabawne a reszta po prostu slang, nader często internetowy.