Kategorie
Trudna sprawa

Do 6ciu rzeczy

Wracam po długiej przerwie. I od razu podrzucam Wam zdjęcie, które po prostu mnie urzekło. Znaleziono w jednym z wrocławskich House’ów (sklepów odzieżowych). Uwielbiam takie “kwiatki”. I jeszcze ta spacja przed wykrzyknikiem!

Ostatnio jeszcze hitem były “godziny otwarć” w Lidlu, ale niestety nie miałam przy sobie telefonu z aparatem, więc pokażę Wam następnym razem.

————

przymierzalnia-house

Kategorie
o tym i owym Trudna sprawa

Podgłośnić czy pogłośnić?

Wybaczcie, że nie pisałam, nie zapomniałam o Was, po prostu brakuje mi czasu. Wracam jednak z pośpiechem, by napisać o zagadnieniu zaproponowanym mi na Facebooku – jak powinniśmy mówić – podgłośnić czy pogłośnić?

Ten dylemat językowy nie jest nowy, wystarczy zajrzeć do poradni językowej PWN-u, a znajdziemy tam cztery wypowiedzi na nurtujący nas temat:

  • antonim do ściszyć – prof. Mirosław Bańko radzi w 2002 roku, by raczej mówić “daj głośniej” lub “nastaw głośniej”,
  • nie przyciszyć, ale wręcz przeciwnie – dwa lata później niewiele się wyjaśnia i prof. twierdzi, że ewentualnie, potocznie, można by mówić “pogłośnić”,
  • „anty-ściszyć” – w 2005 również niewiele się zmieniło,
  • podgłośnić – w 2006 również Mirosław Bańko odpowiada na pytanie w tej sprawie. Pisze, że jeśli wybierać między podgłosić, a podgłośnić, to lepsza będzie ta druga forma.

Przyjrzyjmy się temu. Zdecydowana większość z nas mówi “podgłośnij”, “zgłośnij”, bo tworzymy opozycję do “ścisz”. “Podgłośnić” kojarzy się nam z “podkręcić”, z którym nie ma kłopotu. I myślę, że właśnie dlatego nie powinniśmy się martwić, jeśli w ten sposób będziemy mówić. W końcu tak jest krócej, niż “zrób głośniej”. A słowniki kiedyś nadążą.

A jak Wy mówicie?

Kategorie
o tym i owym Trudna sprawa

10 najbardziej irytujących słów w 2012 [WYNIKI]

Dwa tygodnie emisji ankiety sprawiły, że ponad 1000 osób oddało swój głos. Jak widać, wiele słów Was irytuje i chcecie się na ich temat wypowiedzieć. Poniżej przedstawiam więc 10 najbardziej irytujących słów w 2012 roku – mnie one raczej nie zdziwiły, ciekawe czy Was.

  1. jestę blogerę (21%, 212 głosów) – nie ma się co dziwić 😉 W końcu w dużej mierze to właśnie blogerzy oddawali głosy w tej ankiecie. Ostatnio niestety mamy do czynienia z takimi zabawami językowymi – jęstę konię, jestę marketingowcę itp. Ale przecież to wszystko dla żartów.
  2. co ja paczę (20%, 205 głosów) – wszyscy chyba pamiętają tego przemiłego kotka, który paczy – jeden z popularniejszych memów w 2012. Jak widać, w większości się przejadł i zaczął raczej denerwować niż śmieszyć.
  3. Smoleńsk (20%, 199 głosów) – to słowo znacznie się wyróżnia od pozostałych. W prosty sposób można jednak zrozumieć, że wszyscy mamy już dość słuchania o katastrofie smoleńskiej czy też zamachu.
  4. oj tam oj tam (19%, 190 głosów) – jeśli dobrze pamiętam, to “oj tam oj tam” jest z nami dłużej niż od 2012, ale całkiem stabilnie się utrzymuje. A pomyśleć, że wszystko wynika z całkiem “sucharowego” dowcipu. Zainteresowanych odsyłam tutaj.
  5. wykon (19%, 188 głosów) – przyznam, że chyba nie byłam na bieżąco, bo o wykonie musieli mnie dopiero uświadamiać znajomi. Rozumiem jednak, że słowo to stało się bardziej popularne (a raczej powstało) dzięki różnym talent show (Mam talent?), których obecnie jest trochę.
  6. ministra (18%, 178 głosów) – jak widać, nie jesteśmy jeszcze gotowi na żeńskie odpowiedniki niektórych nazw zawodów. Ostatnio równie popularna jest marszałkini (nawet słowniki to podkreślają).
  7. …, tak? (15%, 153 głosy) – zarówno …, tak?, jak i …, nie? to naprawdę irytujące wstawki i zupełnie się nie dziwię, że znalazły się tak wysoko – “Na dworze pada śnieg i jest zimno, tak?”, “Byłeś wczoraj w sklepie, nie?”, “Poszliśmy wczoraj do pubu, tak? I wypiliśmy po dwa piwa, nie?”. Och! 🙂
  8. bynajmniej (14%, 136 głosów) – rzecz jasna mowa tu o użyciu bynajmniej zamiast przynajmniej. Nie jest to słowo, które jakoś specjalnie zyskało na popularności w 2012, ono po prostu cały czas jest mocno zakorzenione w polszczyźnie (a raczej jego błędne użycie). Tak wysoka pozycja mnie cieszy, bo oznacza, że coraz więcej Polaków zwraca uwagę na niepoprawne użycie.
  9. hejtować (12%, 122 głosy) – przyznam, że znalezienie kulturalnej alternatywy dla tego słowa nie przyszło mi do głowy od razu – najbardziej pasuje krytykować, ale nie jest to do końca to! 🙂 I być może właśnie dlatego hejtowanie jest tak popularne, myślę jednak, że raczej u młodszych Polaków.
  10. masakra (11%, 110 głosów) – zawsze nam profesor z literatury powtarzał, że masakra to może być teksańska, piłą mechaniczną. Jeśli chcemy wyrazić dezaprobatę czy zaskoczenie, znacznie lepiej użyć “makabra”. I zgadzam się z tym, choć z pokorą przyznaję, że zdarza mi się używać i masakry.

 I to by było na tyle 🙂 Myślę, że grupa badawcza w liczbie 1000 jest na tyle wiarygodna, żeby oficjalnie uznać te słowa za najbardziej irytujące.

Kategorie
Trudna sprawa

Do autobusu wchodzimy czy wsiadamy?

three-66583_640

Powracam po dość długiej przerwie, ale już spieszę z nadrobieniem. W zeszłym tygodniu czytelnik napisał do mnie i spytał, czy do środków komunikacji wsiadamy czy wchodzimy. Pytanie całkiem sensowne, a raczej rzadko się nad takimi dylematami rozwodzimy. Mam nadzieję, że Pan Tadeusz nie będzie miał nic przeciwko i pozwolę sobie zacytować fragment, którego dotyczy problem:

Mam nadzieję, że poruszy Pani kiedyś temat wejścia do pojazdu komunikacji miejskiej. Do tramwaju lub autobusu wsiadamy czy wchodzimy? Dla mnie oczywiste jest, że wsiadam i wysiadam a nie wchodzę i wychodzę ale z moich obserwacji wynika, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste.

No właśnie. Nie jest.

Zajrzyjmy najpierw do słownika:

wsiąść — wsiadać
1. «wejść do jakiegoś środka lokomocji; też: usiąść na koniu, rowerze itp., aby nimi jechać»
2. pot. «zacząć krytykować kogoś ostro»

http://sjp.pwn.pl/slownik/2537909/wsiąść

wejść — wchodzić
1. «przekroczyć granicę jakiegoś pomieszczenia lub obszaru»
2. «wspiąć się na coś»
3. «idąc, nadepnąć na coś nogą»
4. «przemieszczając się, zetknąć się z czymś lub kimś»
5. «dokonać podboju, zajęcia jakiegoś terytorium»
6. «przekroczyć umowną granicę jakiejś sfery lub strefy»
7. «znaleźć się w nowej fazie życia, rozwoju, działalności itp.»
8. «stać się uczestnikiem czegoś»
9. «stać się członkiem jakiejś grupy»
10. «stać się elementem jakiegoś zbioru lub układu»
11. «poruszając się, rozpocząć inną fazę lub inny rodzaj ruchu»
12. «wniknąć w coś myślą, rozważyć coś dokładnie»
13. «zagłębić się w czymś»

http://sjp.pwn.pl/slownik/2535123/wejść

Jak widać, słowniki są jednoznaczne – do tramwaju i autobusu wsiądziemy, a potem wysiądziemy, mimo że wcale nie musimy usiąść. I właśnie siadanie może być tutaj powodem tego błędu – wsiadanie kojarzy się z siadaniem i pewnie dlatego mówi się “wchodzę do autobusu”, bo przecież i tak nie usiądę 😉

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Kategorie
Trudna sprawa

Tanie koszty – drogie ceny

Tanie koszty, drogie ceny i inne tego typu szaleństwa językowe to piękne, ale jedynie potoczne wyrażenia. Ostatnio spotykam się z nimi dość często. Można by do tego dorzucić jeszcze “tanie pieniądze”.

Tani i drogi, to może być towar. Koszt i cena nimi nie są. Czy nie lepiej brzmi “niewielkie koszty”? 🙂  Pieniądze również nie są towarem. Chyba że w kantorze.

Dobrze, jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, a czy będziemy tak mówić, to już zupełnie inna sprawa.

Zapamiętajmy!

koszty mogą być niskie lub wysokie, tak samo jest z cenami

Być może winą za powszechne występowanie tych zwrotów można obarczyć media, które czasem emitują reklamy właśnie z takimi perełkami. Bo o ile na tego typu wariacje możemy sobie pozwolić w przypadku języka potocznego, to w oficjalnej polszczyźnie nie ma na nie miejsca.

Kategorie
o tym i owym Trudna sprawa

Grammar nazi? Co o tym sądzicie?

Artykuł Grzegorza Marczaka z AntyWeb, pt. “Rze gnamy Grammar Nazi” przeczytałam dziś rano. Moje refleksje były, jakie były i postanowiłam odpuścić. Zostałam jednak poproszona w komentarzu do poprzedniego wpisu o napisaniu, co o tym myślę. Wiem, że artykuł ten narobił wiele szału i pisano już o nim wszędzie “w branży”. 

Grzegorz, znany z powszechnego popełniania błędów, napisał o tym, że tak zwani grammar nazi to grupa internautów gorsza od trolli, którzy czepiają się wszystkiego. Grammar nazi bowiem, według Marczaka, to osoby, które czepiają się wszelkiego rodzaju błędów, nie zważając zupełnie na treść, którą czytają lub jakikolwiek przekaz merytoryczny. Skanują tylko swoim wzrokiem tekst w poszukiwaniu niedociągnięć stylistycznych, literówek czy nawet błędów ortograficznych.

Czy Marczak, publikując tak ostry tekst na temat tej społeczności internetowej, przesadził? Czy obrazek w nagłówku to za dużo? Czy osoba popełniająca mnóstwo błędów ma prawo w taki sposób nazywać purystów językowych? (załóżmy, że nie do końca purystów, bo ci raczej czytają ze zrozumieniem).

Wulgarna grafika na blogu AW

Autor wpisu podaje przykład bardzo skrajny, w jednym z komentarzy do któregoś z poprzednich wpisów, użytkownik zwraca uwagę na błąd, którego de facto nie ma. Po prostu źle przeczytał (wziąć – wsiąść). Ktoś szybko wyprowadza go z błędu, a po chwili znów sypią się komentarze, że w tekście pojawia się błąd. Widać więc, że ci tak zwani grammar nazi nie czytają nawet całej dyskusji. Krążą tylko w poszukiwaniu błędów. To może irytować, zgadzam się.

Z przymrużeniem oka!

 Jeśli jednak Twój blog stał się obiektem zainteresowań takich ludzi, możesz być po części dumny – oni nie “ruszają byle czego”, a jedynie same poczytne i często odwiedzane miejsca 😉

Przyczepić się jednak można argumentu Grzegorza, który twierdzi, że nawet jak przeczyta tekst kilka razy i sprawdzi go, to błędy i tak będą. Oj, to nie jest żadne usprawiedliwienie. Błędów nie powinno być i kropka. Redakcja z AntyWeb liczy przecież kilka osób, na pewno więc znalazłby się ktoś, kto chętnie by Grzegorzowi teksty sprawdzał.

Należy też odnieść się do kwestii kultury. Zgadzam się z tym, że zwracać uwagę na błędy można na wiele sposobów.  Sama wielokrotnie przekonałam się o tym, w jaki sposób można to robić (tak, otrzymuję czasem komentarze, które nie nadają się do publikacji ze względu na wulgaryzmy w nich zawarte).  Najlepszy sposób na krytykę kogoś,  to pozostać kulturalnym. Każdy inteligentny człowiek weźmie ją sobie do serca.

Uważam, że Grzegorz miał wiele racji pisząc o tej grupie internautów. Są oni niezwykle uciążliwi i kompletnie niepotrzebni, skoro nawet nie czytają artykułów, w których błędy wychwytują. A teksty, mimo błędów, czytać się często da bez większych kłopotów. W końcu podczas czytania, powinno nam zależeć na zrozumieniu tekstu, a nie szukaniu błędów. Jednocześnie jednak myślę, że tak wulgarna grafika, jak ta, która pojawiła się na początku omawianego artykułu, to zdecydowana przesada.

A jakie jest Wasze zdanie na temat tak zwanych grammar nazi? Natknęliście się na nich?