Kategorie
o tym i owym

Blog Day 2008

Dziś, z okazji 31.08 (który w zapisie graficznym wygląda jak wyraz “blog”) przypada dzień blogera. Akcja polega na tym, żeby każdy bloger polecił innym 5 blogów, które są jego zdaniem wartościowe, które czyta regularnie. Zatem postanowiłam nie być gorsza. Przedstawiam pięć pozycji, które warte są obejrzenia.

1. WPNinja – “Wordpress to moje kungfu”. I bez powątpiewań – to prawda. Idealny blog dla każdego wordpressowicza, zarówno dopiero raczkującego jak i zaawansowanego. Sama dowiedziałam się z niego wielu cennych wskazówek, między innymi jak wypozycjonować blog.

2. Zarabianie na blogu –  Blog, od którego zaczynałam swoją “blogową karierę”. Krzysztof Lis pokazuje w nim w jaki sposób, łącząc przyjemne z pożytecznym, zarobić parę groszy. Bardzo podobał mi się artykuł “bloguję dla pieniędzy, ale..”.

3. Polski blogger –  tutaj dowiaduję się o wszelkich blogowych nowościach i ogólnie nowinkach ze świata techniki, ponadto nie jest ubogi we własne refleksje. Większość jego artykułów przypadła mi do gustu, między innymi “jak promować bloga” oraz “kodeks blogerów”. Można u niego pobrać spolszczone skórki do wordpressa.

4. Blog Adama Klimowskiego –  Kolega pisze o wielu interesujących sprawach, na wiele ciekawych tematów. Nie stroni również od opisywania nowości technicznych oraz porad. Jego blog posiada bazę ponad 100 szablonów WordPress przetłumaczonych na język polski.

5. Lexy?s SEO Blog – kobiece spojerzenie na pozycjonowanie. Czytam regularnie. Można znaleźć odpowiedź na wiele nurtujących pytań dotyczących pozycjonowania, na przykład poznać stanowisko google w sprawie SEO.

Na koniec dodam,  że nie było mi łatwo podjąć decyzję wybierając tylko pięć blogów, ponieważ regularnie czytam wiele więcej. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś o nich napiszę.

Kategorie
o tym i owym Trudna sprawa

Polacy zmuszani do nauki języków obcych?

Pewnie wszyscy już słyszeli o nowości, jaką ma zamiar wprowadzić polska telewizja publiczna. Otóż, filmy w oryginalnej wersji językowej z napisami. Dziwi sam fakt, że z taką inicjatywą wychodzi TVP. Gdy usłyszałam o tej idei, od razu strzeliłam: “Polsat? TVN?”. Postęp? O tak, bardzo.

Jak to się ma? Dotychczas myślano, że mało kto jest zwolennikiem wprowadzenia napisów, oczywiście pomijając ludzi w wieku 15-25, którzy są przyzwyczajeni do napisów z powodu oglądania filmu za pomocą komputera. Ale wracając do tematu, przypuszczano, że ich liczba nie przekracza procenta. “Dziennik” natomiast, przeprowadził badania i wynika z nich zupełnie coś innego.

Gazeta zleciła badania, z których wynika, że napisy w telewizji popiera 19 proc. Polaków, a wśród osób wykształconych i młodych odsetek ten rośnie do 32 – 33 proc. To wciąż mniejszość, jednak zwolenników napisów jest czterokrotnie więcej, niż uważano do tej pory.

Co o tym myśleć? Jestem wielką fanką tego pomysłu. Podobno dla tych, którzy mają telewizor nowej generacji (HD ready, HD, full HD?) będzie możliwy wybór, czy włączyć lektora, czy napisy. I również muszę przyznać, że to bardzo dobry pomysł. Dlaczego? Ponieważ ludzie w wieku 50-70 lat i więcej, mogą mieć problem z czytaniem napisów z ekranu telewizora. Wada wzroku w tym wieku jest przecież normalnością. Sama zauważam, że mój tata, który de facto ma dopiero 47 lat, ma problem z doczytaniem napisów z odległości trzech metrów.

Edukacja siłą? Nie odbierałabym tego w ten sposób. Ogólnie, wydaje mi się, że ten pomysł jest po prostu świetny.

Kategorie
o tym i owym

Kwestionariusz Prousta

Kwestionariusz Prousta był bardzo popularny na salonach (sic!) dziewiętnastowiecznej Europy. Aż dwa razy na pytania w nim zawarte odpowiedział Marcel Proust – francuski pisarz, autor “W poszukiwaniu straconego czasu“.

Postanowiłam wam go zatem przedstawić oraz ?wypełnić?. Wydaje mi się, że w ten sposób można w pewien sposób poznać człowieka.

Główna cecha mojego charakteru: niepoprawny optymizm
Cechy, których szukam u mężczyzny: siła, wsparcie, zrozumienie, intelekt,
Cechy których szukam u kobiety: delikatność, zrozumienie, intelekt, empatia
Co cenię najbardziej u przyjaciół: czas dla mnie
Moja główna wada: niecierpliwość
Moje ulubione zajęcie: pisanie, tworzenie i pozycjonowanie stron www, czytanie książek, oglądanie filmów
Marzenie o szczęściu: dom, świetna praca, rodzina
Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: samotność
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: utrata przyjaciół, śmierć rodziców, dziadków
Kim lub czym chciałabym być, gdybym nie była tym, kim jestem: nie chciałabym być nikim innym
Kiedy kłamię: mam wyrzuty sumienia, że to robię
Słowa, których nadużywam: generalnie, damn it
Ulubieni bohaterowie literaccy: zwykli, szarzy ludzie
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: przyjaciele, rodzina
Czego nie cierpię ponad wszystko: narcyzmu, zarozumialstwa, nieszczerości
Dar natury, który chciałabym posiadać: cofać się w czasie
Jak chciałabym umrzeć: wśród bliskich
Obecny stan mojego umysłu: ?zaraz wracam?
Błędy, które najłatwiej wybaczam: te popełniane przez moich przyjaciół
Moja dewiza: Żyj tak żeby nikt przez Ciebie nie płakał

A jak to jest z wami? 🙂

Kategorie
o tym i owym

Cała prawda o… studentach filologii polskiej!

Przykładowa rozmowa dwojga ludzi:

A: – co studiujesz?
B: – filologię polską
A: – wow! Chce Ci się tyle czytać?

Oj, ile razy się już z tym spotkałam. Niestety w dzisiejszych czasach książki czyta niewielki odsetek Polaków. Stąd też reakcja, że ogromna ilość lektury jest katorgą nie do pokonania.

A teraz prawda:

Studenci filologii polskiej wybierają ten kierunek, ponieważ lubią czytać! Dobrze wiedzieli, że będą to musieli robić i na polonistykę poszli całkowicie świadomie. Nikt ich nie zahipnotyzował ani nie zaślepił. To odpowiedzialny wybór dorosłego człowieka.

Czy wszystko jasne?

Niektórzy ludzie chcą ratować życia (i to dla nich wielki szacunek), zatem wybierają medycynę albo weterynarię, inni chcą decydować o sprawiedliwości na świecie (dla nich również wielki ukłon), idą więc na prawo… Można by tak wiele wymieniać. I są też tacy, którzy lubują się w językach, czy to ojczystym, czy obcych… Tacy ludzie idą na filologię (jakąkolwiek).

A jak to wygląda naprawdę?

Moje studia nie należą do najłatwiejszych. Trzeba się naprawdę dużo uczyć i nie mówię tutaj o czytaniu jedynie beletrystyki, a na przykład o dziesięciu artykułach do jednej powieści. Dochodzi cały dział językoznawstwa, więc trzeba też dużo wkuwać. Wcale jednak nie wygląda to tak strasznie. Cały ten “sajgon” kończy się wraz z rozpoczęciem trzeciego roku. Wtedy, jako już “starzy” studenci, możemy sobie pozwolić na wiele więcej. Wykładowcy traktują nas już jak dorosłych, jest więcej czasu na przyjemności, mniej nauki…

Nawet podczas pierwszych lat studiów można znaleźć na wszystko czas. Owszem, można czytać wszystkie “miliony” książek i do tego całą resztę opracowań. Tylko po co. Przeczytawszy wszystkie zalecane pozycje, w głowie niewiele pozostaje. W pewnym momencie może się zacząć mylić nawet Konrad z Wokulskim. Miesza się wszystko. Stąd też regularnie, tak jak studenci innych kierunków, korzystamy z opracowań starszych lat albo sami dzielimy się zagadnieniami i przygotowujemy.

Tak, bardzo często zaliczamy kolokwia za trzecim, czwartym razem. To też raczej normalne. Albo się za słabo przygotowaliśmy, albo wykładowca miał za duże wymagania. W takich sytuacjach nic już nie da się zrobić. 🙂

Podsumowując

Student filologii ma własne życie! Po zajęciach może skoczyć do teatru albo na koncert. Wieczór może spędzić z przyjaciółmi. Nie czyta 24h/d!

Kategorie
o tym i owym

A teraz konkretniej :)

Poprzedni wpis był ogólnym ukazaniem tego, co mnie niepokoi. Pogodziłam się z tym, że moje uszy są delikatniejsze od uszu innych, co  jednak nie zmienia faktu, że czasem przeklinam. Mimo to staram się to robić jak najrzadziej.

Na tym blogu będę opisywać różne zjawiska językowe, które mogą sprawić problem przeciętnemu użytkownikowi języka polskiego. Sama, czasami, miałam z niektórymi z nich problemy, stąd też chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami na ich temat.

Czemu ja? Czemu blog?

To akurat bardzo proste. Korzystam z tego, że znam się jednocześnie na tworzeniu serwisów internetowych oraz pozycjonowaniu ich, co nie jest, nie oszukujmy się, częstą cechą polonistek. Jednocześnie wybrałam formę blogu, ponieważ w ten sposób najłatwiej trafić do młodych ludzi, a to w nich pokładamy nadzieję 🙂

I co teraz?

Będę pisać. Jednak nie wiem jak często, bo to wynikać będzie z zapotrzebowania. Jeśli uznam, że jest coś, nad czym warto się skupić – zrobię to. Jeśli jednak masz problem, nie wiesz jak poradzić sobie z jakimiś zasadami, błędami czy innymi zjawiskami językowymi – napisz do mnie e-mail, a chętnie, na łamach blogu lub drogą elektroniczną, odpowiem na pytania.

Żałuję, że wciąż jest w sieci tak mało miejsc promujących poprawną polszczyznę.

Mój e-mail znajdziesz na stronie o mnie 🙂

Kategorie
o tym i owym

Początek – po co taki blog?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, czy fakt, iż zwracam ogromną uwagę na poprawną wymowę moich współrozmówców lub osób publicznych jest wynikiem moich studiów. Koleżanka powiedziała mi, że jestem zboczona na tym punkcie. Jednak wydaje mi się, że to nie ma związku ze studiowaniem filologii polskiej. Mam wielu znajomych, którzy nie mają z nią nic wspólnego, a równie bardzo razi ich “przyszłem“.

Zauważyłam to u siebie już jakiś czas temu, podczas gdy pani Kinga Rusin w moim ulubionym codziennym programie Dzień dobry TVN, jako dziennikarka i osoba publiczna, popełniała nad wyraz dużo błędów stylistycznych i składniowych. O tyle, o ile nie można wymagać idealnej poprawności językowej od przeciętnego człowieka, od takiej osoby można, a nawet wypada.

W niedzielę, podczas Wielkanocnej Mszy Świętej przyłapałam księdza na mówieniu “włANczać“, a na zajęciach z literatury współczesnej wykładowcę na mówieniu “w każdym bądź razie”. Naprawdę się czepiam? Czy tacy ludzie nie mają obowiązku wypowiadać się poprawnie?