Kategorie
o tym i owym

Forumowicz czy forowicz?

Dziś chciałabym sprowokować dyskusję. Jak, Waszym zdaniem, powinno się mówić – forumowicz czy forowicz? Opera podkreśla mi tę drugą formę, ale nie jest do końca wiarygodnym słownikiem. Jakiś czas temu byłam świadkiem dość żywej dyskusji na temat tych form na jednym z forów.

Niektórzy uważają, że końcówkę -um powinno się odcinać, tak jak w przypadku muzeum (muzealny) czy liceum (licealista). Należy jednak zwrócić uwagę, że powyższe przykłady składają się z trzech sylab, a forum z dwóch.

Idąc dalej, trzeba też spojrzeć na dopełniacz liczby mnogiej wyrazu forum – forów (nie for! – częsty błąd) oraz wszystkie inne przypadki – przemawiają za forowiczem. Byłaby to więc forma poprawna językowo, jednakże forumowicz stała się bardziej popularna.

Szukałam wiarygodnych informacji na ten temat i znalazłam taką, która pochodzi z 2006 roku, więc, jeśli chodzi o język internetowy, jest nieco przestarzała. Zainteresowanych odsyłam. Jest również nowszy wpis na ten temat, ale odnosi się on do poprzedniego.

 

Zapraszam więc do dyskusji i podawania swoich argumentów.

Autor: Magda

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

33 odpowiedzi na “Forumowicz czy forowicz?”

Kiedy przychodzi mi się nad tym zastanowić, forma “forowicz” wydaje się poprawniejsza… nie mniej, brzmi bardzo sztucznie. Osobiście wolę formę utartą – w końcu język internetu też jest dość specyficzny, a i brzmi to lepiej.

Myślę, że określenie, jakie użył kolega @Szymon jest świetne – “język internetu”, którym posługujemy się na co dzień szlifuje się właśnie na co dzień i wyszlifowane, czy utarte już słowo “forumowicz” przemawia do mnie bardziej, niż “forowicz” 🙂

Przede wszystkim chapeau bas za pomysł z tym blogiem. Od zawsze przywiązuję dużą wagę do poprawności w naszym języku ojczystym. Wyrobiłam sobie wrażliwość na większość błędów ortograficznych, jednak CHCĘ wiedzieć więcej. Dlatego blog Pani Filolog będzie dla mnie miejscem pomocy w poszukiwaniu poprawnych form. Już otrzymałam pomoc przy okazji upewniania się, czy “nie” piszemy razem z przymiotnikami w stopniu równym.
Co do forumowiczów, bądź forowiczów. Z tego co się orientuję, w naszym języku często używamy form dość wygodnych. Potem nasza wygoda, jako powszechnie używana, wędruje do słownika i takim sposobem “wyrzekamy się” tego co właściwe. Ale do rzeczy! Jak dla mnie, lepiej brzmi “forowicz” – chociaż kojarzy się z osobą, która daje komuś fory…

Forsowanie formy “forowicz” wydaje się być błędem. Nigdy nie spotkałem się z takim określeniem uczestnika forum dyskusyjnego. Gdyby ktoś użył takiego słowa, długo zastanawiałbym się czy dobrze interpretuję wypowiedź 🙂

Rzeczywiście ciekawy to temat.
Wprawdzie przywoływanie słów “liceum” i “muzeum” jest nieco mylące, bo przed końcówką rzeczownikową “um” oba te wyrazy posiadają jeszcze literę/głoskę “e”, co zmienia postać odmiany (inaczej – w myśl tej logiki – słowo “forum” musielibyśmy odmieniać albo w formie “foralnik”, analogicznie do muzealnika, albo “foralista”, podobnie jak w przypadku licealisty).
“Forowicz” rzeczywiście wydaje się słuszniejszą, ale mniej szczęśliwą formą, bo jest ona zbyt krótka, a co za tym idzie, nie zawiera w sobie jednoznacznego sensu. “For” może przecież oznaczać wiele innych zjawisk. Tak, jak napisał to już ktoś powyżej, stosowanie słowa “forowicz” pociągać może za sobą pewne nieporozumienia. “Forumowicz” zaś nie sugeruje żadnych innych możliwości rozumienia. Jest bardziej jednoznaczne.
Dla kogoś, kto zna łacinę taki problem raczej nie iestnieje, bo w przypadku słowa “Forum” działa przecież konkretna, logiczna odmiana i dlatego w celowniku i narzędniku mamy “foro”. A stąd do wyrazu “forowicz” juz tylko krok.
Pozdrawiam

Analogia do “liceum/licealista” czy “muzeum/muzealny” oraz (według poradni językowej pwn) do pary “plenum/plenarny” nie jest zbyt dobra, gdyż ich postaci wynikają z łacińskiej morfologii – w końcu te końcówki nie są rdzennie słowiańskie. Jak się zdaje, do tematów “lyceum” i “musaeum” czyli regularnie utworzono przymiotniki, tworząc – “lycealis”, “musaealis” i to też nie na gruncie łaciny klasycznej, a znacznie później. Co do wyrazu “plenarny” – pochodzi on od późnołacińskiego “plenarius” – przymiotnika pochodnego od “plenus”.
Język polski we wszystkich tych przypadkach korzysta zatem z tematów utworzonych na gruncie morfologii łacińskiej.
Przy “forum” sprawa jest trudniejsza. Przymiotnik od “forum” w łacinie to “forensis,e”, ale z tego, co wiem ten temat nie pojawia się na gruncie języka polskiego nigdy – słownik polszczyzny XVI wieku oraz Lindego go nie notują – nie wzmiankują także żadnej formy przymiotnikowej od tego nieodmiennego rzeczownika. Co za tym idzie, wydaje mi się, że nie jest uprawnione ingerowanie w jego morfologię – stosować winno się chyba formy “forumowy” utworzonej regularnie w języku polskim poprzez dodanie “-owy” dla rzeczownika w celu stworzenia formy przymiotnikowej.

Wniosek z tego (bo przecież mowa nie o formie przymiotnikowej słowa “forum”, ale raczej o formie słowa określającego użytkownika forum), że poprawnie powinno się mówić i pisać “forumowicz”. cóż… nie jestem przekonany.
Tym bardziej, że ingerowanie w morfologię słowa jest nie tylko uprawnione, ale i na przestrzeni wieków stosowane w takich przypadkach nagminnie. W słowniku polszczyzny szesnastowiecznej pewnie nie znajdziemy słowa “forum”, ale było ono jednak szeroko stosowane w mowie potocznej, tak często, jak często wtrącano łacinę, a samo słowo jest starsze od całej polszczyzny. Dlatego też ingerowanie w morfologię słów łacińskich widać u wielu szesnasto- i siedemnastowiecznych twórców takich jak Kochowski czy Pasek. Ówczesna polszczyzna aż roi się od różnorakich cyrkumstancji, kwalitatów, rebelizacji czy perikuli (perikulów).
Tak czy inaczej, sadzę, że w przypadku słowa for(um)owicz, nie ma znaczenia łaciński rodowód i forma dłuższa – o paradoksie! – ma większą szansę na przetrwanie, bo jest bardziej wyrazista.

A tak na marginesie, przed chwilą właśnie znalazłem na pewnym bardzo zacnym forum określenie: “forystka” i “forysta”…
Ciekawe…

Słowo “forum” widnieje w słowniku polszczyzny XVI wieku, tylko nie było form przymiotnikowych. Co do Twoich przykładów z Paska i Kochowskiego – są to zdomestykowane formy łacińskie, lecz bez ingerencji w ich strukturę morfemów leksykalnych. Zwykle, gdy wyraz jest zapożyczane z obcego języka (fleksyjnego) to na gruncie języka, na który się zapożycza pierwotny morfem leksykalny, słowotwórczy i fleksyjny stają się w tym drugim języku – do którego zapożyczamy – jedną całością – morfemem leksykalnym, który pozwala nam odszukać się znaczenia.
Chodzi o to, że przy obcych słowach typu “licealista” , “plenarny” dodajemy nasze polskie morfemy słowotwórcze i fleksyjne już do istniejących (lub wzorowanych) tematów przymiotnikowych danych rzeczowników w języku łacińskim. Dlatego mówimy “liceal+ny”, a nie “liceowy”; dlatego “plenar + ny” a nie “plenowy”. Ponieważ dzisiaj łacina nie jest już powszechna i nie miałoby racji bytu forma zgodna z łacińską morfologią typu “forenny/forenowy”, należałoby pozostawić oryginalny wyraz “forum” jako morfem leksykalny by wspomóc rozumienie słów od niego pochodnych. Nie wiem czy dla wszystkich “forowy” od razu przywodzi na myśl “forum” a tym bardziej “forowicz”. Zresztą powstałyby od razu formy typu “forować” – “uczestniczyć/być członkiem forum”, co byłoby niejednoznaczne ze względu na drugi czasownik o znaczeniu “popierać lub uprzywilejowywać kogoś lub coś”.

Zatem – koniec końców – jeśli domestykacja form łacińskich jest oczywistością i pewnym sposobem na oswajanie obcych wtrętów, to może w istocie nie ma aż takiego znaczenia, jaką formę przybierze słowo określające użytkownika forum, tym bardziej, że żadna z tych opcji (prócz tej najdłuższej właśnie – “forumowicz”)nie pozwala nam tak naprawdę doszukać się jednoznacznego, pierwotnego znaczenia. Każda z tych form jest w dodatku zgodna z polską fleksją i każda z nich ma przez to większą lub mniejszą rację bytu.
Czy zatem zdać się na decyzję arbitralną? Pewnie nie ma innego wyjścia.
Pozdrawiam

Poza “forumowicz” inne formy chyba nie są zgodne z polską fleksją, skoro nigdzie indziej o ile wiem, nie w języku polskim słów rodzimych zakończonych na -um, gdzie przy tworzeniu przymiotnika wymienia się to na -owy (a od tego agens tworzony na -owicz). A co do decyzji arbitralnej – nie wydaje mi się, że należy się takim podporządkowywać. Tego typu postanowienia mają nam jedynie ułatwić ogólnojęzykową, ponaddialektalną komunikację, ale to wszystko zależy od środowiska w jakim się żyje – jeśli w danym środowisku rozumiana jest forma “forowicz” czy “włanczać” i nikt nie robi z tego żadnego problemu to nie widzę problemu, dla którego nie miałyby być używane.
Pozdrawiam 🙂

Ale tam… 🙂
Znam całą masę form zgodnych z polską fleksją:
forumer, forumant, forumista, forumczak, forumator, forumowiec, forumacz, forumiarz… Brać, wybierać, nie żałować.
A co do decyzji arbitralnej… Mowa o tym była wielokroć, również na tym blogu. Zwolenników swobodnego (czy raczej niejednorodnego pod względem doboru kryteriów) podejścia do tematu gramatyki i ortografii jest wielu. Nie wydaje mi się jednak, aby literacka polszczyzna miała zbyt łatwo ulegać regionalizmom, a tym bardziej slangowi. Tym bardziej, że ogólnojęzykowa, ponaddialektalna, jak Pan to nazwał, komunikacja potrzebuje ponaddialektalnej – nomen omen arbitralnej – decyzji o zastosowaniu. Póki jej nie ma, na styku różnic dialektalnych rodzić się mogą jedynie nieporozumienia. Uzus w tym przypadku to zbyt słaby argument, bo i on podlega regionalnym wpływom, pozostając z ogólnojęzykowego punktu widzenia uzusem stanowczo zbyt hermetycznym.
Tutaj nie ma, niestety, łatwej recepty.

Ano, formy “forumer” itd. są spoko 🙂 Mnie chodziło o “forystów” i innych “forowiczów”. Co do arbitralizmu powiedziałem dokładnie to samo, co Pan: to jest potrzebne, by rozumieć się szerzej, poza konkretnym małym kręgiem społecznym – dlatego właśnie warto używać w radiu, telewizji, na łamach prasy i publicznych wystąpieniach form, które dadzą nam namiastkę pewności, że zostaniemy zrozumiani przez większość, a do tego potrzebne nam są standardy 🙂

Forumczak podoba mi się najbardziej 🙂
Tak, jak myślałam, z dyskusji widać, że przoduje “forumowicz”.

@Karol, a w jaki sposób można być na oknie? można ewentualnie stać lub siedzieć na parapecie, ale na oknie?

Droga Filolożko! Ja co prawda nie na temat, ale mam pytanie odnośnie pisania tytułów. Czy tytuły (np. notek na blogu) zawsze muszą być pisane od dużej litery?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *