Kategorie
Trudna sprawa

Najdziwniejsze, najczęstsze, najbardziej denerwujące błędy…

Podążając za propozycjami Marty, postanowiłam zapytać, jakie są wasze propozycje “najbardziej odjechanych” błędów. Jakie są najdziwniejsze, jakie najpopularniejsze, najczęstsze i te najbardziej denerwujące. Czekam na wasze propozycje 🙂

Zasugerowano mi już:
-Trzcionkę ;D

-Te wszelkie odmiany “skąd”, o których pisałam już TUTAJ

-Najbardziej denerwuje mnie, gdy ktoś używa bynajmniej zamiast przynajmniej. O tym też już pisałam TUTAJ.

Czekam na wasze propozycje 😉

Autor: Magda

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

28 odpowiedzi na “Najdziwniejsze, najczęstsze, najbardziej denerwujące błędy…”

Moim bezapelacyjnym numerem jeden jest kończenie celownika liczby mnogiej na “ą”, o czym w chwili zalania krwią popełniłem kiedyś wpis: http://cichyfragles.pl/2008/07/28/om/

Na drugim miejscu mogę wymienić setki idiotyzmów, z których wyróżniłbym “na prawdę” (zamiast “naprawdę”), “co kolwiek” (zamiast “cokolwiek”) i inne tego typu niepotrzebne podziały.

Ignorowanie dopełniacza. Największa zbrodnia, jaką znam. “Potrzebuję samochód” – FUJ! Brzmi jak cudzoziemiec, który nie nauczył się jeszcze porządnie polskiego.

Ci z dużej litery.. w znaczeniu oni, np. idą Ci panowie
klijent 😉
i jako że też zajmuję się korektą – strasznie mnie denerwują podwójne spacje, spacje tam gdzie być ich nie powinno (przed przecinkiem, przed pytajnikiem itp)
i oczywiście – umię, rozumię

Wiele osób pisze “cherbata” “alkochol” lub nawet “żecz” – właśnie na takie błędy zwracam najbardziej uwagę. Ludzie którzy spożywają herbatę lub alkohol nie umieją nawet dobrze napisać tego słowa nie mówiąc o wyrazie rzecz. Po prostu szok jakie Polacy robią błędy ortograficzne. Chociaż przyznam,że też miałem z tym wielki problem, ale czytanie książek mi pomogło się tego pozbyć i teraz jest o niebo lepiej z ortografią.

Pozdrawiam 🙂

1. półtora godziny
2. chłopacy
3. kupywałem (zamiast kupowałem)

i wiele innych, których na obecną chwilę nie pamiętam 😉

Przykrym jest również zanik poprawności logicznej i niepotrzebne zastępowanie słów polskich obcymi. Najbardziej rażącym mnie przykładem jest słowo relacje. Niepotrzebne używanie makaronizmów jest wyrazem wstydu bycia Polakiem?

A oto inne przykłady nagminnych błędów z powyższych wypowiedzi:

„Po prostu szok jakie Polacy robią błędy ortograficzne…” – błędów się nie robi lecz popełnia.

„Chociaż przyznam,że też miałem z tym wielki problem…” – Problemy mają Anglicy, my Polacy mamy kłopoty.

„… fakty autentyczne…” – lepiej po polsku zdarzenia prawdziwe

„Ale za to był o tym wpis na tym blogu” – na którym? Kalka językowa z angielskiego lub niemieckiego pani Magdo. Lepiej i poprawniej w niniejszym blogu (o kropce już nie wspomnę).

„Cóż… wziąść, w cudzysłowiu” – poprawnie w cudzysłowie.

„… których na obecną chwilę nie pamiętam…” – poprawnie w obecnej chwili, lepiej których obecnie nie pamiętam.

„Ludzie którzy spożywają herbatę lub alkohol” – silenie się na styl wyszukany, charakterystyczny dla PRL-u (a poza tym styl germański). Płyny można wprawdzie spożywać lecz zwyczajnie lepiej się je pije. Przecinek przed którzy. Lepiej i prościej Ludzie pijący herbatę….

I wiele, wiele innych w niniejszym temacie.

Pozdrawiam.

Słaby troll. Kogoś, kto poleca niniejszy zamiast ten, a następnie krytykuje silenie się na wyszukany styl, można tylko spuścić z prądem.

W JAKIM blogu? To może W STRONIE internetowej, którą de facto blog jest! Ciekawe jak zastąpić relacje? Relacja to coś wzajemnego i chyba nie zawsze jest to powiązanie.
Też jestem przeciwny zapożyczeniom, ale to już mocna przesada żeby unikać słowa problem, bo słowo kłopot jest bardziej polskie, bo zawiera polską głoskę/literę/znak diakrytyczny.
Ciekawe jak, drogi Ryborgu sformułujesz matematyczne zagadnienie – kłopot do rozwiązania? Z resztą się zgodzę. Z powyższym BD się kłócić.
HOUGH
(sorry za indianizm) 🙂

Ja przytoczę równie ciekawe przykłady.
Mówię o odmianach warzyw:

por – porka
seler – selerka

(Poproszę dwie porki o i może jedną selerke.)

Powyższy przykład jest żywcem wyciągnięty z dialogu kupującej i sprzedającej. 🙂

Ciekawe również są zwroty:

– chlyb
– ide do dumu

I to bynajmniej nie jest gwara, no chyba, że rynkowa. 😉
Pozdrawiam

Moje uszy są niezwykle uczulone na słowo “wziąść”. O tak! Tego nienawidzę.
Poza tym:
“nie nawidzę”
“z kąd”
“poprostu”
“z resztą” (zamiast “zresztą”)
“wogóle”
“mocher” (moher!)
“acha”, “ah” etc.
“wyłanczać”/”włanczać”
Nieumiejętne łączenie “półtora” lub “półtorej” z rzeczownikami (“półtorej roku”?!)
“Dwutysięczny jedenasty” rok 😉
Nie lubię również, kiedy piszę np. “a nuż się uda” i wtedy inna osoba z wielką wściekłością i irytacją odpisuje mi: “NÓŻ, ANALFABETKO!”
Używanie “tudzież” jako synonimu “albo”
No i popularne ostatnio “bynajmniej” zamiast “przynajmniej” – ktoś chce poczuć się mądrzejszy?
Cóż, mam dopiero 16 lat i sama zapewne popełniam wiele błędów językowych, ale niektóre są tak rażące…
Mogłabym wymieniać je bez końca.

Cóż… wziąść, w cudzysłowiu, w każdym bądź razie, wszystkie interpunkcyjne, włanczać, tą (zamiast tę), z kąd, eh (albo: ehhhh), drugie alter ego, fakty autentyczne i wiele, wiele innych.
Ach, i jeszcze przypadki nadużycia nieszczęsnego apostrofu.
🙂

Pracując w sklepie z odzieżą usłyszałam:
“potrzebuję golfa dla dziewczyny”

poza tym:
– w zimę, w lato
– swetr
– wiater

Powód jest tylko jeden: koniec ery logokracji; ludzie młodzi nie czytają książek, nie obcują z literaturą, także retoryka jest im obca.

HA! Nikt nie poruszył mojego ulubieńca, tzn. “także” w znaczeniu tak, że. Często gęsto widzę, teksty w stylu dziś nie można także trzeba jutro – już pomijając brak przecinków.

Mnie drażni, kiedy ludzi odmieniają rzeczowniki nieżywotne rodzaju męskiego jak żywotne. Kiedyś kupowałem telefon, a dziś słyszę, że kupuję smartfona, laptopa. Widzę Tomka, również psa i kota, a w dali smartfon i laptop. To jest przerażające. W takim razie mam odmieniać żeńskie tak samo: kupię pralki?!, kupię lodówki?!

A jeśli coś do kogoś należy, to jest czyjeś. Bynajmniej nie kogoś, bo kogoś mogę zapytać czyje to.

Co więcej, ludzie powoli zapominają, że “ę” to litera, której używa się na ogół w 1 os. l. poj. Mam wrażenie, że polski się zruszcza.

A największe dno jest w telewizji: brak akcentu, przekleństwa itd. Słyszy się też konstrukcje typu: Idziecie Państwo w waszym marszu. Bajzel gramatyczno-grzecznościowy. Czego Pan sobie życzy? 3 os. Czego Państwo sobie życzą? Też analogicznie 3 os. Ja nie jestem żaden wiesz pan, ani wiecie państwo.

Wystarczyłoby trochę poczytać…

Nienawidzę, gdy ktoś mówi “Tu pisze”, zamiast “Tu jest napisane”. Poza tym “poszłem”, “lubiałem” (błąd, który nagminnie popełnia mój tata) i “chłopacy”. Brr.

Pozostaw odpowiedź Aśka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *