Artykuł napisany przez

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

4 komentarze

Strona 1 z 1
  1. Adam Klimowski
    Adam Klimowski z | | Odpowiedz

    Tak samo było z odkurzaczami Hoovera, które stały się na tyle popularne, że powstał czasownik “to hoover”, oznaczający “odkurzać”.

  2. olgacecylia
    olgacecylia z | | Odpowiedz

    I “klineksy”, czyli cleenex – od nazwy firmy produkującej chusteczki jednorazowe. U nas byłyby to “velvety”, ewentualnie “zewy” lub też “apsiki”.

    Co do “to google”, to osobiście wolę formę “guglać” od “guglować”. Bardziej zwięzłe.

  3. Anahella
    Anahella z | | Odpowiedz

    Nie chodzi o monopol ale o popularność. Takie zjawisko istnieje.

    W Polsce obuwie sportowe to adidasy. Ile razy słyszy się: “Kupiłem adidasy Nike’a.”
    We Francji nos wyciera się w “les mouchoir” jeśli są z materiału albo w papierowe “les cleenex” – od nazwy firmy, mam nadzieję, że nie pomyliłam pisowni.

    Starsze osoby w Polsce nie mówiły “odkurzacz” ale “eletrolux” od szwedzkiej marki urządzeń AGD.

    Jak pokazuje przykład eletroluksa, żywotność tych zwrotów jest dość krótka.

Prosimy o komentarz z Twoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Napisz odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
Skróty, czyli z cyklu: Podstawy z podstawówki
Zamknij