Kategorie
o tym i owym

Wrażenia po praktyce w gimnazjum

Witam, dziś chciałabym skomentować kolejne praktyki. Nawiązuję do wpisu z zeszłego roku. Przyznaję, że ten stopień edukacji jest nie lada wyzwaniem. Uczniowie gimnazjum (zwłaszcza pierwszej klasy) myślą, że jeśli są w innej, bardziej dorosłej szkole, to mogą sobie na wszystko pozwolić. Nie zdają sobie sprawy, że teraz należy uczyć się więcej, że nauczyciel może wziąć każdego do odpowiedzi bez podawania przyczyny. Kolejna sprawa to skandaliczne zachowanie na przerwach. Dobrze, że w szkole, w której odbywałam praktyki, nauczyciele prowadzą dyżury na przerwach. Gdyby nie to, pewnie gimnazjaliści powchodziliby sobie  na głowy. Dosłownie.

W tym roku wprowadzono nową podstawę programową. Wszyscy pierwszoklasiści zobowiązani byli do kupna nowych podręczników, które de facto tanie nie są. Czy to dobrze? Dziwi mnie fakt, że coraz więcej na tych uczniów nakładają. Na przykład, połowa lektur z drugiej klasy jest do przerobienia już w klasie pierwszej. Ale czy naprawdę dwunastolatek zrozumie Małego Księcia? Moim zdaniem nie każdy. Z takimi lekturami warto poczekać do późniejszej klasy. Gimnazjaliści mają na głowie coraz więcej, a wcale nie są nagle mądrzejsi. I nie mam zamiaru tutaj kogokolwiek obrażać. Po prostu dwunastolatek jest na poziomie inteligencji dwunastolatka i wprowadzenie większych wymagań nie da mu nagle 20 punktów IQ. Zdziwił mnie fakt, że podczas prowadzenia lekcji poprosiłam uczniów o wypisanie cech postaci (przerabialiśmy opis postaci), a jeden uczeń (w pierwszej klasie) spytał mnie co to jest cecha.

Zatem czy naprawdę dobrze Ministerstwo Edukacji postąpiło?

Autor: Magda

Skończyła filologię polską już jakiś czas temu, a mimo to wciąż doganiają ją dylematy i zagwozdki językowe. Blog ten prowadzi po to, aby poprawić chociaż drobny odsetek błędów...

21 odpowiedzi na “Wrażenia po praktyce w gimnazjum”

Na etap gimnazjum przypada “najgłupszy wiek”.
Pamiętam co się działo, gdy sama do niego chodziłam, a było to 4 lata temu. Przyglądam się dzisiejszej młodzieży i wręcz przykro się robi, bo jest coraz gorzej. Wystarczy zerknąć chociażby w profile na naszej-klasie…

No tak. Nie lada pisze się osobno. Coś mi odbiło. Reszta to styl, jak mniemam, który też poprawiłam (chyba).
Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Trzeba zwrócić uwagę także – jakie gimnazjum. Gdyby pani odbywała staż w naszej szkole [ZSO w Zakopanem], gdzie gimnazjum jest przy liceum, to zobaczyłaby pani całkiem inny widok.

Napisałaś, Magdaleno, że wprowadzenie większych wymagań nie da dwunastolatkowi dodatkowych punktów IQ – a nic nie da.

Tomaszu.ch, “jacyś naukowcy” mogą dowieść wszystkiego… Ogólnie IQ to inteligencja wrodzona, nie wyuczona, więc z założenia nie zmienia się. Można próbować zwiększyć swoje wyniki w testach różnymi ćwiczeniami, ale ogólny potencjał pozostanie ten sam.

Olgo, tudzież Cecylio, cężko mi sie z Tobą nie zgodzić. Nie chciałbym się powtarzać, że w mojej wypowiedzi również zawarłem odrobinę ironii, więc ujmę to tak – napisałem to nieco przewrotnie. Nie traktuj mojej wypowiedzi poważnie.

Może się mylę. Pisze Pani, że miała “praktyki” w gimnazjum. Wydaje mi się, że powinno być – miałam praktykę. Najprawdopodobniej miała Pani jedną praktykę przez miesiąc w jednej szkole. Bardzo mnie to razi gdy “wszyscy” obecnie mówią to słowo w liczbie mnogiej. A przecież najczęściej to jest jedna praktyka -tylko się chodzi na nią codziennie.
Za moich czasów nie używało się też słowa “bynajmniej”. Pozdrawiam.

No tak, ma Pani rację. Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
O bynajmniej nie będę pisać, bo jest to poprawne słowo.

IQ zmienia się! Bo to nie odgórnie przydzielona porcja niezłych szarych komórek, tylko zdolnośc do szybkiego rozwiązywania problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *